Spór z Izraelem – Drugie dno? A może trzecie?

0
2311
Źródło: leonkuhn.com Autor: Leon Kuhn

Wśród ludzi żywo interesujących się sprawą sporu na linii Polska-Izrael oczywiste jest, że konflikt ten ma drugie dno, a jest nim kwestia żydowskich roszczeń. Amerykańska ustawa nr 443 bardzo ułatwia ich dochodzenie i nie trudno domyślić się, iż zostanie odpowiednio wykorzystana. W związku z tym dążenie do osłabienia wizerunku Polski na arenie międzynarodowej wydaje się czymś zupełnie naturalnym dla środowisk, które będą miały korzyść z ewentualnych odszkodowań.

Pytanie jednak, czy wizja uzyskania od Polski tych pieniędzy byłoby wystarczającym motorem napędowym dla tak szeroko zakrojonych działań, które mogą doprowadzić do solidnego konfliktu państw działających razem w NATO, a w dodatku dla Izraela mogą wiązać się ze straceniem jednego z ostatnich sojuszników w regionie europejskim. Wydaje się, że za tym wszystkim, poza oczywiście kwestią finansową, mogą kryć się dodatkowe czynniki geopolityczne. Wskazują na to też inne wydarzenia, jakie miały ostatnio miejsce.

Kiedy sięgniemy pamięcią do niedalekiej przeszłości, uzmysłowimy sobie, że mamy do czynienia z pewnym ciągiem zdarzeń. Trump przenosi ambasadę USA z Tel-Awiwu do Jerozolimy, co siłą rzeczy doprowadza do niepokoju w świecie arabskim, dzień później Morawiecki zastępuje Szydło w roli premiera Polski, w międzyczasie dochodzi do próby skombionowania majdanu w Iranie, w amerykańskim senacie trwają pracę nad ustawą 443, później natomiast wybucha „afera wafelkowa” i rozpętuje się na dobre akcja z „polskimi obozami śmierci”. Wydaje mi się, że wydarzenia te coś łączy i sądzę, że z biegiem czasu więcej z tego zrozumiemy, na razie można snuć domysły.

PiS swoją jednokierunkową polityką proamerykańską totalnie ograniczył sobie pole manewru, jeśli chodzi o kwestie międzynarodowe. W konsekwencji czy tego chce, czy nie będzie musiał ostatecznie ugiąć się przed żądaniem swojego sojusznika zza Atlantyku, który, jak się wydaje, ostatecznie poprze Izrael, bo zwyczajnie zawsze to robił. A zatem: jak można wnioskować z pewnych przesłanek, wkrótce może dojść do jakichś grubszych działań na terenie Bliskiego Wschodu, Izrael będzie chciał ostatecznie wykończyć Iran. W tej walce będzie potrzebował sojuszników, w tym Polski (która oczywiście w obecnej konfiguracji nie może zarzucić swojej przyjaźni względem państwa żydowskiego ). Cała kampania przeciwko naszemu krajowi nie służy zatem tylko i wyłącznie uzyskaniu od nas pieniędzy, ale także obniżeniu naszej pozycji przed decydującymi rozstrzygnięciami sporów międzynarodowych. Ostatecznie Polska będzie musiała praktycznie bezwarunkowo zgodzić się na status „mięsa armatniego” w konfliktach, które z dosyć dużym prawdopodobieństwem nadciągają.

Obecna sytuacja jest więc w dużym stopniu testem. Jeśli okażemy słabość i ugniemy się, to okaże się, że jesteśmy niezdolni do żadnych manewrów geopolitycznych i zawsze będziemy sojusznikami USA i Izraela, nawet gdy te kraje będą zadawać nam ciosy. Wyjściem z sytuacji byłoby jedynie wysondowanie możliwości ewentualnej zmiany sojuszy, co jednak nie nastąpi, bo nikt obecnie nie będzie chciał przyjąć pod swój sztandar Polski bezwarunkowo opierającej swoją pozycję na wsparciu amerykańskiego hegemona. Obawiam się, że cała sytuacja skończy się tak, że dalej będziemy znieważani na świecie, oddamy pieniądze środowiskom żydowskim, a później pójdziemy jako mięso armatnie na wojnę perską, czy inne konflikty…

Źródło własne autora.

========================================================

 
Niniejszy artykuł stanowi twórczość czytelnika. Redakcja w imię pluralizmu i obiektywizmu publikuje treści czytelników niezależnie od tego, czy się z nimi zgadza, czy nie, a ocenę pozostawia czytającym.

========================================================

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here