10 szokujących, ale prawdopodobnych wydarzeń w 2018 roku! Część II.

1
583
Źródło: pixabay.com
  1. Krach finansowy w Europie?!

Światowy kryzys finansowy to coś, o czym piszą wszystkie media, jednak Stany Zjednoczone są zbyt silne, by pozwolono im na zbyt duże tąpnięcie w amerykańskiej gospodarce. Nikt na wielkim kryzysie, by nie zarobił, a straty mogłyby być ogromne, dlatego też nie spodziewam się, by recesja w większym stopniu niż przy ostatnim kryzysie dotknęła USA czy też Chiny. Oczywiście bankructwa banków, firm czy też spadki na giełdzie są bardzo prawdopodobne. Czkawka Chin, jeśli będzie, to odbije się po drugiej stronie superkontynentu: w Europie. Europejskie banki mają bardzo słabą sytuację finansową. Niemiecki Deutche Bank jest w zasadzie bankrutem, a pomoc z niemieckiego skarbu państwa oraz z UE jest niewystarczająca. Sprzedano trefne greckie aktywa, jednak w razie kryzysu jest to jeden z głównych kandydatów do bankructwa. Podobnie jest z włoskim UniCredit Group, które ratowało się ostatnio sprzedażą jednego z najbardziej zyskownych banków tj. Pekao S.A. Gdzie wybuchnie kryzys, tego nikt nie wie, jednak kraje południowej Europy oraz Francja to najbardziej prawdopodobne miejsca. Kryzys finansowy w Europie oznacza koniec strefy euro, a na domiar złego Niemcy zdają się już na to szykować – drukują marki na czarną godzinę. Kryzys migracyjny, o którym dużo jest mowy w kontekście bezpieczeństwa, może także mocno zachwiać finansową piramidą. Czy 2018 rok będzie końcem giełdowej hossy? Pożyjemy – zobaczymy. Jedno jest pewne – gdy giełdy dołują, a ceny rosną, to najbogatsi się bogacą i nie ma co się bać, bo tak szybko korpo-kapitalizm się nie skończy. Jeszcze korporacje dużo pieniędzy mogą z nas wycisnąć.

  1. Niepodległość dla Katalonii?

Hiszpania nie uznała wyników katalońskiego referendum niepodległościowego, po czym rozwiązała kataloński parlament i rozpisała wybory. Hiszpanie liczyli, że zdecydowane działanie zniechęci ludzi do walki o niepodległość. Pomylili się – wybory wygrali zwolennicy niezależności. Premier Mariano Rajoy zainicjował aresztowania niektórych kataloński parlamentarzystów, czym uniemożliwił uchwalenie niepodległości. Sytuacja jest napięta. Rząd Hiszpanii stawia Katalończyków pod ścianą i nie chce iść na żadne kompromisy, co dodatkowo podgrzewa atmosferę. Działania szefa hiszpańskiego rządu mogą doprowadzić do powstania organizacji paramilitarnych, a nawet wybuchu powstania. Katalończycy są podzieleni, jednak zdecydowana większość za eskalację napięć oskarża rząd Mariano Rajoy’a. Większość mieszkańców Katalonii popiera niezależność, jednak przed despotycznymi poczynaniami premiera Rajoy’a nie chcieli oni niepodległości tylko finansowej niezależności i poszanowania ich odrębności. Niestety premier Rajoy poszedł z nimi na wojnę, a to nie wróży szybkiego i bezkrwawego rozwiązania konfliktu.

  1. Zamach na prezydenta Hiszpanii?

Działania premiera Mariano Rajoy’a prowadzą do otwartego konfliktu z katalońskimi separatystami, którzy są prześladowani i inwigilowani. Katalończycy są raczej spokojnym narodem, jednak chyba nie mają innych możliwości jak walka zbrojna o swoją niezależność, a jej pierwszymi etapami będą ataki na placówki hiszpańskiego rządu oraz budynki policyjne i wojskowe. Myślę też, że jednym z pierwszych celów kataloński separatystów będzie sam premier Hiszpanii Mariano Rajoy.

  1. Przedterminowe wybory w Niemczech!?

Brak porozumienia między CDU a SPD może zmusić kanclerz Angele Merkel do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych. Kanclerz Niemiec oraz przewodniczący SPD Martin Schulz boją się kontynuacji „wielkiej koalicji”, gdyż może ona doprowadzić do marginalizacji ich pozycji. SPD jest zdecydowanym zwolennikiem migracji, zaś CDU coraz bardziej jest targana wewnętrznym konfliktem dotyczącym masowej migracji do Europy. Konflikt między dwiema niemieckimi partiami można porównać do konfliktu między PO a PIS-em z 2005 roku. Obie partie startowały w wyborach z podobnymi hasłami, ich koalicja była pewna, jednak pokłóciły się o to, kto dostanie więcej władzy. Tutaj mamy do czynienia nie tylko z kłótnią personalną, ale też ze strachem przed powstaniem silnej opozycji w postaci AfD. Niemiecki establishment dzięki konfliktowi między SPD a CDU może próbować marginalizować mniejsze niemieckie ugrupowania. Niestety dla Angeli Merkel oś sporu nie ma tak wiarygodnych podstaw, jak ta, która zabetonowała polską scenę polityczną. Poglądy obu partii są zbliżone, co też może przynieść odwrotny skutek w postaci wzmocnienia opozycji, ponieważ nikt nie lubi polityków kłócących się o stołki. Brak systemowych rozwiązań kwestii masowej migracji rozbija wewnętrznie ugrupowanie tymczasowej kanclerz Niemiec. Koalicja wyborcza CDU/CSU może nie przetrwać tego rozłamu, co mogłoby się skończyć upadkiem CDU. Zdecydowana postawa „bawarskiej siostry” (CSU) wobec migrantów, zyskuję coraz większe poparcie społeczne, co w przypadku osobnego startu w wyborach mogłoby dać jej lepszy wynik niż kanclerz Merkel. Myślę, że przedterminowe wybory są pewne, a pytajnik w tytule dotyczy tylko 2018 roku. Niemieccy politycy nie rozumieją nastrojów społecznych i próbują siłą narzucać swojemu narodowi kontrowersyjne rozwiązania, których skutki coraz bardziej dotykają społeczeństwo.

  1. Bankructwo Rosji?

Rosja ma problemy finansowe, jednak nie przez sankcje polityczne, a przez brak wpływów politycznych w Europie. Rosyjskie położenie geopolityczne jest najgorszym możliwym dla państwa pokoju i stabilnego rozwoju. Olbrzymie terytorium, słabo skomunikowane prowincje i kwitnąca korupcja uniemożliwiają sprawne zarządzanie, dlatego też silna Rosja, to Rosja rządzona „twardą ręką”. Putin jest silnym politykiem, jednak jego państwo jedzie już na oparach i bez kroplówki z zewnątrz może nie udźwignąć oczekiwań społecznych w kwestii świadczeń emerytalnych oraz socjalnych. W 2017 roku pojawiły się pierwsze problemy z wypłacaniem emerytur, a niż demograficzny sprawia, że ten problem wraz z upływem czasu będzie rósł. Sankcje gospodarcze utrudniają życie zwykłym obywatelom, a rekordowe wydatki na armię hamują rozwój gospodarczy. Coraz więcej Rosjan ma poczucie, że państwo nie zaspokaja ich podstawowych potrzeb, co może spowodować kolejny „przewrót pałacowy” taki jak w czasach upadku ZSRR. Putin stara się zwiększyć rosyjskie wpływy na Bliskim Wschodzie i Europie, jednak działa zachowawczo, o czym świadczy wycofanie się z Syrii po pokonaniu Państwa Islamskiego. Zabierając większość żołnierzy z Syrii, Władimir Putin może utracić tam wpływy lub, co gorsza, konflikt wewnętrzny może wybuchnąć na nowo. Spadek cen ropy, pogorszenie relacji z USA, nowe sankcje, czy też wejście amerykanów na europejski rynek gazowy, to tylko niektóre z problemów, z jakimi mogą się zmagać Rosjanie w 2018 roku, a każdy z nich może się zakończyć finansową katastrofą.

1 KOMENTARZ

  1. 5. Krach finansowy w Europie zachodniej byłby dla nas dobry, o ile uprzednio postawilibyśmy naszą gospodarkę na nogi. Podczas gdy my byśmy się REALNIE rozwijali, a kraje starej unii borykały się z realnym kryzysem, moglibyśmy szybko umocnić pozycję Polski na kontynencie, nawet stać się mocarstwem regionalnym. Niestety póki wciąż jest jak jest, póki mamy u siebie więcej zagranicznego kapitału niż własnego, nie wspominając o całym naszym zadłużeniu, skutki europejskiego krachu dotkną i nas.

    4 & 3. Być może będzie się jeszcze coś dziać w Katalonii, ale niepodległości raczej nie uzyskają. Katalończycy musieliby zaczekać na sprzyjającą okazję, na przykład kryzys finansowy w UE (i związane z tym niezadowolenie ludu), wewnętrzna wojna państw UE z nachodźcami, lub gdyby ruchy autonomiczne w całej Europie zaczęły nagle domagać się niepodległości (kto wie, może kiedyś to nastąpi).

    2. Przedterminowe wybory będą na bank i obawiam się, że Schulz coś na nich ugra – a to niedobrze dla Polski.

    1. Bankructwo Rosji mało prawdopodobne. Rosja ma swoje okresy dobrej i złej koniunktury, w tej chwili nie powodzi im się zbyt dobrze, ale to nie pierwszy taki raz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here