Państwo minimum – mój pomysł na państwo

8
2684
Źródło: dberlinsky.ru

Chciałem Wam przedstawić swój pomysł na państwo oraz to jak do tej idei doszedłem.

Jako młody człowiek, jeszcze przed uzyskaniem czynnego prawa wyborczego, aczkolwiek już interesujący się polityką, jednak bez twardo ugruntowanych własnych poglądów i umysłem wciąż podatnym na manipulacje, gdybym mógł, byłem skłonny głosować na PiS. Głównie pod wpływem szczucia, że PO to partia dla ludzi bogatych. Mniej niż cztery lata później, bo PiS wziął rozwód z przystawkami, zagłosowałem na PO. Straszny wstyd, ale kto się nie nabrał na pół miliona podpisów, choćby pod podatkami 3×15? To było postępowe jak na polską demokrację, Tusk grzmiał, że wywali z rządu każdego, kto zaproponuje podwyżkę podatków. „Fool me once, shame on you; fool me twice, shame on me.” Tak PO stało się dla mnie partią niewybieralną, dużo przed imigrantami. Gdzieś pomiędzy były wybory prezydenckie, gdzie popełniłem krzyżyk przy nazwisku Palikota, wierząc, że to głos w stronę zmian, a potem zostałem korwinistą. Do dziś szanuję Pana Janusza za konsekwentność w poglądach. Trwa przy swoim, kiedy wszyscy inni są jak chorągiewki. Jednakże jego skrajności rodzą predyspozycje do tzw. chronicznych samozaorań, a i same w sobie skrajności rzadko są dobrymi rozwiązaniami. Po drodze wysłałem jeszcze uśmiech w kierunku ruchów narodowych, za to, że całkiem podobało mi się to, co mówią, jednakże w ‚X’ na karcie do głosowania się to nigdy nie przerodziło. Taką długą i pokrętną drogą, od bycia manipulowanym przez media pro-TO i pro-TAMTO, omamianym szczuciem na tych drugich i łudzonym nigdy niespełnianymi obietnicami wykształciłem zbiór własnych poglądów oraz niechęć do mass mediów i odporność ma ich wpływy.

W międzyczasie albo i nawet po opisanych na wstępie romansach politycznych z różnymi obozami, założyłem działalność gospodarczą. Wśród znajomych było to coś, z czym się nie zetknęli, więc z wieloma prowadziłem rozmowy, wyjaśniając zawiłości tej formy zatrudnienia, jednocześnie nie kryjąc danych liczbowych. Kilku było w szoku, tym bardziej że byłem w stanie opowiedzieć im więcej o ich umowach o pracę, gdyż znałem wszystkie za i przeciw działalności gospodarczej. Wysyłając kolejne przelewy do ZUS (pozdrawiam Atora), stwierdziłem, że tego, czego najbardziej mi brakuje od państwa, w jakim żyję, to świętego spokoju. Lub bardziej ordynarnie, żeby się ode mnie odpier***li.

Polecam, jeżeli ktoś nie wie, sprawdzić ile jego umowa o pracę rzeczywiście kosztuje pracodawcę, albo jakie są minimalne składki na ZUS dla przedsiębiorcy. (W przypadku UoP składki skalują się z dochodami, na b2b można zarabiać milion zł i płacić minimalne składki).

https://wynagrodzenia.pl/kalkulator-wynagrodzen – kalkulator obliczający zarobki netto, brutto oraz koszt pracodawcy
http://www.zus.pl – na stronie głównej, na sliderze jeden ze slajdów to składki.

Państwo minimum

Zacząłem zastanawiać się, czy takie „danie spokoju” przez państwo jest w ogóle możliwe. Zacząłem konfrontować moje wnioski z poglądami wolnościowców i socjalistów, tych z prawa, jak i z lewa i jestem zdania, że na przeszkodzie do „Państwa minimum” stoi tylko (albo aż) pazerność elit, ich parcie na władzę dla samej władzy oraz głęboko zakorzeniona w ludności państw byłego ZSRR i ich satelitach świadomość, że państwo da, państwo zadba.

Mój pomysł na państwo minimum to brak ZUS, brak NFZ, brak MOPSów, brak pięćset plusów, brak refundacji leków przez państwo, brak PITu, brak VATu, brak, brak CITu, biurokracji, brak setek tysięcy urzędników, brak Senatu, brak 360 posłów.

Czy to w ogóle jest możliwe?

Zacznijmy od posłów i senatorów. Senat może zgłaszać poprawki do projektów sejmowych. Równie dobrze w ramach obrad sejmu można zgłosić te same poprawki. Sprawa senatu rozwiązana.

Likwidacja 360 posłów. 100 wystarczy. Posłowie to i tak klikacze przycisków według klucza partyjnego. W dodatku bardzo drodzy klikacze i nie mam tu na myśli uczuć, jakie do nich żywimy. Ktoś jest w stanie wymienić z pamięci choćby 30 posłów?

ZUS i NFZ.

Spójrzmy na cyfry: składka minimalna dla przedsiębiorcy na ubezpieczenie zdrowotne w 2017 roku, jak widać na zus.pl to prawie 300zł. Najdroższy pakiet medyczny, poza absurdalnie drogim total VIP (6500zł rocznie) u jednego z dostawców prywatnej opieki medycznej (nazwę pomijam, po co lokowanie produktu) to 1500zł rocznie dla osób do 65 roku życia i 2500 zł rocznie dla seniorów. To odpowiednio 125zł i 210zł miesięcznie. Nadal mniej niż MINIMALNA składka na ZUS. Ktoś ma pytanie, skąd emeryt ma mieć 210zł na opiekę medyczną? Skoro składka ZUS na ubezpieczenie zdrowotne pokrywa prawie najdroższy pakiet prywatny i 83% pakietu seniora, to nie płacąc składki ZUS, można wykupić w tej samej cenie prawie oba te pakiety, czyli można kupić pakiet dla siebie na teraz i odłożyć w ramach oszczędności na pakiet potrzebny za 40 lat.

Nie można też pominąć, że po zlikwidowaniu monopolu NFZ powstanie gigantyczna dziura w rynku, do Polski wejdą inne prywatne kliniki zza granicy, powstaną nowe rodzime, a większa konkurencja to niższe ceny i/lub wyższa jakość. Porównywanie tego z ceną i jakością NFZ pominę.

Sprawa z ZUS jest analogiczna. Minimalna składka dla przedsiębiorcy to 750zł. A minimalna emerytura to 1000zł brutto. Przeliczając to na netto, te kwoty są porównywalne. Widzicie ten absurd? Żeby dostać z systemu tyle, ile się do niego wpłaca, trzeba pobierać emeryturę tyle lat, ile się ją wpłaca. Jak ktoś pracę zaczął późno, w wieku 25 lat, płaci składki 40 lat, to żeby dostać tyle, co wpłacił, musiałby dożyć 105 lat. Nie uda się? To ZUS sobie weźmie resztę. Pominę już absurd, że jesteśmy zmuszani płacić składki za „coś kiedyś”. Minimalna emerytura za 40 lat może być inna, może jej nie być, może przysługiwać od 70 roku życia. Zmienić mogą wszystko. Aha i składki rosną co roku.

Wystarczy wpłacać te składki na lokatę z oprocentowaniem równym inflacji i jesteśmy do mocno do przodu. Oczywiście, jak i w przypadku opieki zdrowotnej, pojawią się prywatne fundusze. Będzie można zostać przy lokacie, wpłacić na fundusz, albo na trzy różne. Umowy będą obejmować wpływ inflacji na wpłacany kapitał, rozplanowanie tego, co się dzieje z kapitałem w czasie i nie będą mogły być dowolnie modyfikowane bez zgody obu stron. Plus zgromadzony kapitał będzie dziedziczony, więc wróci do rodziny w przypadku nie zbyt długiego cieszenia się emeryturą.

Nie wiem, czy refundacje leków podciągnąć pod ubezpieczenie społeczne, czy zdrowotne, a może pojawi się osobna gałąź ubezpieczeń, ale pojawią się na pewno pakiety oferujące dopłaty dla leków z podziałami na wiek pacjenta. Tak osoba w sile wieku nie będzie musiała mieć w pakiecie refundacji leków dla osób starszych.

Pomoc społeczna

Co z pomocą społeczną? Ludzie to stworzenia zdolne do empatii. Oczywiście, indywidualnie i na różnym poziomie. Ale pomyślcie sobie. Hipotetycznie zarabiacie najniższą krajową, tylko że nie ma tylu podatków. Dostajecie nagle 1000zł więcej do ręki. Kupujecie tańszy pakiet medyczny, odkładacie trochę na emeryturę, a i tak macie w kieszeni 500zł więcej, czyli razem około 2000zł. Ale! Ceny wszystkiego nie mają VAT, Wasze 2000zł mają wartość nabywczą współczesnych 2460zł. Czy mając relatywnie 1000zł więcej do obecnego netto z płacy minimalnej, w chwili wrzucania 2zł do puszki WOŚP, PCK, PAH czy innej organizacji humanitarno-społecznej, które nie wzbudzając w Was kontrowersji, wrzucilibyście trochę więcej? Myślę, że sporo osób by wrzuciło.

Oczywiście jakieś minimum wsparcia przez państwo też byłoby zapewniane. Nieszczęśliwe wypadki się zdarzają. Choćby rodzice zginą w wypadku i dom dziecka musi przyjąć ich dziecko. Ale przy tak drastycznej redukcji wydatków publicznych, myślę, że i na to by starczyło.

Skąd na to kasa?

Z czego Państwo Minimum miałoby się utrzymywać, jeżeli nie byłoby PITu, CITu i VATu? Po pierwsze, w sektorze publicznym pracuje 23% Polaków (dane 2015r). To jest ponad 3mln osób. Należy zostawić policję, wojsko, straż pożarną, wspomniane wyżej absolutnie minimum zabezpieczenie społeczeństwa Resztę zwolnić, bo nie są potrzebni. Urzędnik nie wytwarza swoją pracą żadnego dobra, nie wpływa na wzrost PKB. Produktywniejsza w ujęciu gospodarki jest praca robotnika z łopatą.

Jakiś podatek być by musiał. W mojej wizji byłby to podatek obrotowy na poziomie oscylującym około 1%. Nie ważne koszty uzyskania przychodu, po prostu 1% od przychodu idzie do państwa w ramach podatku. 1% od pensji 2500zł (obecny koszt pracodawcy przy wypłacaniu 2000zł brutto) to 25zł. Ale tak samo byłoby z CITem, którego wielkie korporacje unikają. SuperDuperMarket z siedzibą w Gdzieśtam wynajmuje swoje logo firmie SuperDuperMarket Sp. z o.o. za dokładnie tyle, ile wynosi dochód tej drugiej, ergo CIT tej firmy to 0zł. Ale jeśli SuperDuperMarket Sp. z o.o. wypracuje 1mld zł przychodu, to zapłaci 10mln zł podatku, którego nie uniknie, generując koszta.

Likwidacja wielu instytucji państwowych, które generują koszty, ich siedziby to królewskie pałace, sprzedaż nieruchomości po nich zabezpieczy pieniądze na roszczenia, które te instytucje zobowiązane są wypłacać, chociażby obecnym emerytom.

Boom gospodarczy. Ludzie mając więcej pieniędzy, więcej kupią, firmy więcej wyprodukują, zatrudnią więcej osób, które zarobią, więc kupią, gospodarka wolnorynkowa w najczystszej postaci. Od wszystkich tych nakręconych przychodów mamy wspomniany 1% obrotowego. Może nawet wystarczyć mniej.

Inwestorzy zza granicy. Inwestorzy lubią tak dobrze rozwijające się gospodarki, więc chętnie wejdą na taki rynek. Widząc w tym swój zysk, jeszcze bardziej nakręcą naszą gospodarkę.

Problemy

Oczywiście ta teoria nie jest idealna, tak jak ludzie nie są idealni. Zawsze znajdzie się jakiś niebieski ptak, który przeje wszystko, co ma, na starość zostanie bez żadnego ubezpieczenia zdrowotnego, bez prawa do żadnej emerytury i bez żadnego dochodu. Co z nimi zrobić? Sami są sobie winni, ale zamiast skazania ich na gnicie pod mostem proponowałbym zapewnienie minimum egzystencji w jakimś przytułku. Takie minimum, które byłoby motywacją do pracy, żeby tak nie skończyć, a jednocześnie nie stawiałoby nas jako kraju niehumanitarnego.

Bezrobocie. Jak widać w planowanym przeze mnie ustroju, „kto nie pracuje, ten nie je”. No dobra, je bardzo słabo. Osobiście jestem zdania, że bezrobocia teraz w Polsce nie ma. Bezrobocie jest regionalne – tak zmusza to do migracji wewnątrz kraju, ale na takie migracje byłbym nawet skłonny ustanowić fundusze z budżetu państwa. Jest to inwestycja w człowieka, jest to danie mu wędki. Poza regionalnym bezrobociem jest bezrobocie z wyboru. W moim mieście co trzeci spożywczy i co trzecia gastronomia szuka pracownika. Jeden z zagranicznych marketów-dyskontów reklamuje się w radiu, że daje umowę o pracę od ręki plus benefity socjalne dla pracowników. Tak, może to nie być praca marzeń, ale czy brak pracy jest marzeniem?

Podsumowując, moja idea zakłada zwiększenie świadomości ludzkiej. Nie ma, że „jakoś to będzie”. Masz tyle, ile wypracujesz. Przy czym za naprawdę podstawową pracę można mieć godne życie. Można oszczędzić na samochód albo zainwestować w dokształcenie i przekwalifikowanie się. Człowiek jest wolny i jest panem swojego losu i nie czuje się wyzyskiwany przez państwo.

Na zakończenie chcę dodać, że nie jestem politykiem, więc nie muszę udawać, że na każde pytanie mam odpowiedź. Owszem, nie mam jednolitego poglądu na finansowanie edukacji w tym systemie. Natomiast na pewno byłbym za powrotem do sytuacji, gdzie wyższe wykształcenie jest czymś elitarnym. Sam nie byłem prymusem na studiach, brakowało mi dojrzalszego podejścia do nauki, jednak w niektórych przypadkach, jakich byłem świadkiem, sam zastanawiałem się, co ci ludzie tam w ogóle robią.

Źródła:
Doświadczenia i przemyślenia własne
http://www.zus.pl
https://wynagrodzenia.pl/kalkulator-wynagrodzen
http://www.dziennikzachodni.pl/forum-seniora/a/minimalna-emerytura-2017-netto-brutto-emerytura-2017-ile-na-reke,11656982/
https://dsc.kprm.gov.pl/sites/default/files/zatrudnienie_i_wynagrodzenia_w_sluzbie_publicznej_w_2015_r._-_broszura.pdf

8 KOMENTARZE

  1. Piękna sprawa- ale niemożliwa do zrobienia- tylko nie dlatego niemożliwa, że niemożliwa- tylko dlatego, że po drodze jest grubo ponad pewnie milion urzędników- z których 3/4 jest zbędnych- a stanowią mocny elektorat tych dla których ważne jest żeby było tak jak było.
    16 mln pracujących Polaków- 4 mln to sektor publiczny.
    1989- administracja publiczna- 160 tysięcy osób.
    2017- ponad 700 tysięcy.
    Liczba ludności Polski się nie zmieniła znacznie- a ilość systemów komputerowych- bardzo drogich które miały upraszczać życie i zmniejszyć zatrudnienie- zwiększając automatyzację- gdzie?
    Jeszcze kilka lat a ten robotnik z łopatą- po prostu zażyczy sobie pensję od pracodawcy do ręki i sam zarządzi (i to świetnie) swoim majątkiem. Ci którzy pierdzą w stołki przez 8 godzin i ich głównym zajęciem jest przysłanie sobie memów i śmiesznych filmików koledze lub koleżance obok- będą musieli pogodzić się z widmem głodu lub trzonkiem łopaty- by jakieś pieniądze do domu przynieść.

  2. Doskonały pomysł. Sam jestem za państwem minimum. Jednak dwie kwestie bym zmienił. Podatki ustanowiłbym ryczałtowe, powiedzmy 1000 zł od łeba, obowiązkowy powyżej 19 roku życia (żeby nie było sytuacji, w której ktoś ma 18-stkę dzień przed zamknięciem roku rozliczeniowego i musi tysiaka wykombinować na jutro).
    Druga to legislatura. Zamiast 100 posłów, sejimiki i Sejm jak za Rzeczypospolitej. Obecnie poseł, który nic nie robi jest niepopularny i szuka tematu na siłę, przepycha kolejne akty prawne, byleby nikt nie zarzucił mu, że nic nie robi. Gdyby Sejm był zwoływany, gdy potrzeba lub co jakiś okres czasu, a z każdej gminy byłby jeden poseł, nie byłoby szopki legialacyjnej, ludzie znaliby swoich przedstawicieli, a nastroje społeczne byłyby lepiej oddane w głosowaniach. Taki poseł, bądź posłanka, otrzymywaliby rekompensatę za każdą straconą dniówkę jako dietę poselską. Poseł, który ma pensję, za wszelką cenę będzie działać tak by ją otrzymywać jak najdłużej.

  3. Dobre pomysły, nic nowego, ale takie usystematyzowanie zawsze jest przydatne. Tylko dodam, że odnośnie zmniejszenia liczby mandatów poselskich i senatorskich, to takie rozwiązania przewidywał projekt konstytucji autorstwa Stanisława Michalkiewicza. Sam relacjonował, że gdy próbował zainteresować innych parlamentarzystów swoim projektem, ci zwykle czytali do 12. artykułu, który stwierdzał, że Sejm składa się ze 120 posłów.

  4. Muszę przyznać, że czytając wstęp miałem wrażenie, że ja napisałem ten artykuł. Historia praktycznie w 100% jak u mnie, za wyjątkiem popierania PiSu na początku. Przechodząc do meritum.
    Sam jestem wielkim zwolennikiem państwa minimum, ale są tutaj dwie rzeczy, z którymi pozwolę się nie zgodzić. Otóż jestem przeciwnikiem podatku obrotowego, tak samo jak i aktualnego dochodowego. Dlaczego? Jestem zdania, że państwo nie powinno wiedzieć o finansach swoich obywateli. Nie widzę powodu, by rząd, sejm czy jakakolwiek instytucja państwowa wiedziała ile zarobiłem. Uważam, że o wiele lepszym pomysłem jest zostawienie VAT-u na jakimś dość niskim poziomie (takim, by budżet się spinał) lub podatek pogłówny od każdego obywatela np od 20 roku życia. Oba mają swoje plusy i minusy, VAT zapewnia mniej więcej równy procent, a pogłówny zapewnia równą ilość pieniędzy. Zastanawiam się jeszcze nad sensem podatku od nieruchomości, ale to osobne rozważania.
    Drugą rzeczą, z którą pozwolę się nie zgodzić, to te minimalne świadczenia socjalne. Jestem wielkim przeciwnikiem takich rozwiązań. Dlaczego? Jeśli ludziom da się takie minimalne świadczenia to zacznie się wołanie o więcej. Koleżanka opowiedziała mi kiedyś historię ze szkoły. W jej klasie 2 osoby były wyraźnie biedniejsze, więc wychowawczyni po cichu udała się do kilku bogatszych rodziców z prośbą o zapłacenie części pieniędzy za te dzieci. Większość rodziców się zgodziła, wszak nie były to wielkie sumy. W kolejnym roku gdy zbierano pieniądze na wycieczkę okazało się że już 10 rodziców zgłasza, że nie ma pieniędzy. Pieniądze oczywiście mieli, ale chcieli wykorzystać sytuację. Ta historia uświadomiła mi raz na zawsze, że pozwolenie na jakiekolwiek świadczenia socjalne nie może mieć miejsca.
    Kończąc, ludzie pomogą innym jeśli będzie taka potrzeba. Ponadto jeśli los takiego biednego będzie w 100% zależny od ludzi żyjących wśród niego, to będzie on dla nich miły, bo będzie zdawał sobie sprawę, że inaczej będzie głodował.

    • Zgadzam się w kwestii podatku dochodowego, wymyślono go właśnie po to, żeby zaglądać do cudzych kieszeni i włąśnie dlatego nikt nie chce go zlikwidować. VAT i tak trzeba będzie zatrzymać (oczywiście obniżając go znacznie), przynajmniej przez jakiś czas, bo trzeba będzie z czegoś wypłacić zobowiązania emerytalne (ZUS oczywiście należy zlikwidować, ale nie można też zostawić obenych emerytów na lodzie).
      Ze świadczeniami / brakiem świadczeń problem jest następujący: jak będziemy wypłacać minimalne świadczenia socjalne to wyniknie problem który opisałeś, jednak zawsze się znajdzie pewna wąska grupa ludzi której bez świadczeń trudno byłoby sobie poradzić. Tak źle i tak źle, ale lepiej jednak nie uprawiać rozdawnictwa – wybieram to jako mniejsze zło. Socjal należy wypłacać jedynie osobom, które faktycznie nie są w stanie podjąć żadnej pracy, na przykład taki nieszczęśnik, który może poruszać tylko głową, albo ktoś upośledzony umysłowo. Takich osób jest niewiele, więc nie będzie to duże obciążenie dla kieszeni podatnika.

  5. Największy problem jest taki: ludzie nie rozumieją, że obniżając podatki zyskają dużo więcej niż +500. Nie rozumieją, że odpodatkowując przedsiębiorców ceny towaró i usług stanieją. Nie kumają, że nie płacąc na państwowe szpitale i szkoły zyskają pieniądze na ich prywatne odpowiedniki. Ale najgorsze jest to, że ludziom nie mieści się w głowie, aby samemu oszczędzać na starość, tylko żeby inni płacili na ich emerytury.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here