Czemu płacimy chwile z fabułą?

8
240
Źródło: pixabay.com

Na wstępie zaznaczę, że ani studentem, ani absolwentem psychologii nie jestem choć niektórzy mówią, że powinienem.

Ostatnimi czasy coraz mniej ludzi czyta książki czy chodzi do teatru, ale wciąż (a nawet coraz bardziej) interesują nas filmy, seriale czy gry. Wszystkie te środki przekazu mają jedną wspólną cechę – fabułę. Oczywiście nie jest ona jedynym powodem, dla którego jesteśmy w stanie poświęcić długie godziny danemu dziełu. Do danego utworu może nas przyciągnąć humor, kunszt wykonania, czy nawet zwykła nuda. W przypadku dzieł dokumentalnych możemy chcieć dociec prawdy, a w gry czasem gramy tylko ze względu na ich grywalność, jednak to właśnie fabuła najgłębiej odciska się w naszej pamięci.

Na wstępie zaznaczę, że nie będę tutaj brać pod uwagę fabuły utworów dokumentalnych ponieważ w ich przypadku motywacja do obcowania z dziełem jest dość subiektywna.

 

Ale czym właściwie jest fabuła? Pozwolę sobie zacytować Wikipedię.

 

„Fabuła (łac. fabula ‚bajka, opowiadanie’) – układ zdarzeń w świecie przedstawionym utworów epickich i dramaturgicznych, a także filmów i gier komputerowych. Zdarzenia składające się na fabułę składają się zarazem na zdarzenia w przedstawionych w danym utworze losach postaci.”

Wiemy więc, że fabuła jest opowieścią. Opowieścią, zaznaczmy, kłamliwą, bo przecież zmyśloną przez autora. Tym dziwniejszym fakt, że dobrowolnie chcemy być okłamywani.

Otóż potrzebujemy fabuły, ponieważ pozwala nam ona choć na chwilę oderwać się od naszego nudnego, a jednak wciąż stresującego życia. Pozwala zanurzyć w świat zupełnie różny od naszego, bo chociażby widziany z innej perspektywy. Dzięki fabule możemy na chwilkę stać się kimś zupełnie innym, przeżyć przygodę, której najpewniej nigdy nie będzie nam dane przeżyć w rzeczywistości.

Tylko że skoro to tylko kłamstwo, to dlaczego wydajemy pieniądze na nową książkę, grę, bilety do kina etc., skoro równie dobrze w każdej chwili możemy samemu wymyślić sobie dowolną historię?

Każdy chyba miał w życiu znajomego, który był nałogowym kłamcą. Opowiadał o swoich podbojach miłosnych, nowych samochodach, śmiesznych sytuacjach, które nie mogły mieć miejsca. Wielokrotnie nakrywaliśmy go na kłamstwie, lecz on się nie zrażał i zmyślał dalej, a my przestawaliśmy mu ufać. Mimo to słuchaliśmy dalej, bo dobrze słuchało się kłamstw, które ktoś opowiadał tak, jakby to była prawda i to mimo wiedzy o ich naturze. Dopiero później po skończonej rozmowie docierało do nas, że to była strata czasu.

Tak samo jest z fabułą w sztuce. Wiemy że to kłamstwo i jeśli o tym pomyślimy to faktycznie możemy uznać zgłębianie fabuły za stratę czasu, ale kiedy ktoś (scenarzysta, pisarz czy aktor) opowiada nam ja jako prawdę, przez te parę chwil mu wierzymy. A jedyną różnicą jest to, że nie mamy pretensji do autora, ani nawet nie myślimy o tym, że było to kłamstwo, bo właśnie kłamstwa oczekiwaliśmy.

Sęk w tym że trudno w ten sam sposób okłamywać samego siebie. Nasz mózg nie jest w stanie jednocześnie tworzyć ciągu dalszego historii i ignorować faktu, że sam ją wymyśla. Jakby tego było mało historia, której sami jesteś my autorami jest dość „płynna”. Mam tu na myśli to, że nie ma żadnych stałych, których nie możemy zmienić tylko ze względu na nasze widzimisię. W takich warunkach trudno przejmować się wiszącym na włosku życiem bohatera, bo możemy go uratować na tysiąc i jeden sposobów.

Podsumowując: Płacimy za fabułę, bo nie jesteśmy w stanie zastąpić jej własnymi historyjkami. Nie jesteśmy w stanie zastąpić jej własnymi historyjkami, bo nie potrafimy okłamywać samych siebie. Nie potrafimy okłamywać samych siebie, bo jesteśmy zdrowi psychicznie. Czy nie jesteśmy??

Pozdrawiam 🙂

8 KOMENTARZE

  1. Również nie mogę się zgodzić. Przykład to książki i programy Wołoszańskiego – historie fabularyzowane. Fabuła daje nam możliwość wczuć się w postać, w sytuację oraz nastawić na jakiś inny tor w realu – lub utwierdzić w tym do czego dążymy. Dzięki fabule możemy lepiej zrozumieć oraz ocenić drugiego człowieka, jego motywy, przekonania itd. Człowiek od dawnych wieków łaknie historii opowiadabej, ciekawej, słowa mówionego. Teraz mamy głównie filmy i oczywiście….. Atora hehe. Pozdrawiam.

  2. Oj, jako twórca fabuły nie mogę się zgodzić. Gdy piszesz (książkę, opowiadanie, nowelę), masz pewne zdarzenia przed oczami. Są to wydarzenia z życia twoich bohaterów, fikcyjnych postaci, ale są wyraźne, niczym wspomnienia. Teoretycznie można je przeskoczyć. No bo kto ci zabroni? Ale w praktyce jest to niemożliwe. Bedziesz wracał do tego „wspomnienia” wciąż i wciąż, aż poddasz się i umieścisz je w swoim dziele. Stąd częste poczucie twórców, że są oni jedynie narzędziem w rękach Sztuki. Bo ich wpływ na losy bohaterów jest złudny i myli się ten, kto uważa twórcę za Boga świata przedstawionego. Jednak podążając Twoim tokiem rozumowania, tak – twórca jest nikim innym, jak kłamcą – tak doskonałym, że sam potrafi uwierzyć w to, co tworzy. I to właśnie wyróżnia go od odbiorcy. Łatwowierność tak wielka, że pozwala na wiarę we własne fantazje.

  3. Nie zgadzam się.
    Lubimy słuchać historii bo to dostarcza nam nowych „doświadczeń”, spojrzeń na świat, które mogą pomóc w życiu lub przyszłości. To jak ćwiczenia sztuk walki. Wymyślamy sobie różne sytuacje i próbujemy je rozwiązać za pomocą rąk bohatera opowieści by w przyszłości gdy napotkamy analogiczną sytuację, działać jak najszybciej, bez wahania.

  4. Moim zdaniem za bardzo filozofujesz nad tym czym jest fikcja literacka/filmowa/growa, przypisujesz jej cechy, których nie do końca posiada. Dlaczego interesująca historia, o której z góry wiadomo, że jest fikcją, musi być określana kłamstwem? Kłamstwo kojarzy się z czymś negatywnym, kiedy człowiek kłamie, to przecież nie chce, żeby inni wiedzieli, że to co mówi jest nieprawdą. Może i fabuła filmu jest nieprawdą, ale skoro z góry wiemy, że to fikcja, to co w tym złego? Kłamstwo jest wtedy, gdy ktoś pragnie, by uznano fikcję za prawdę, zaś w przypadku fabuły książek, gier, filmów z góry wiadomo, że to fikcja, więc gdzie tu kłąmstwo? Ludzie pragną wymyślać i oglądać/czytać wymyślone historie, ponieważ najczęściej są ciekawsze od rzeczywistości.
    Co do wymyślania historii przez samego siebie – co z tego, że nie ma żadnego elementu zaskoczenia, bo z góry wiem co będzie? Lubię pisać i wymyślać własne historie, czasem fascynują mnie tak samo jak cudze dzieła, oczywiście jest to zupełnie inne uczucie – tworzenie czegoś własnego. Nie wiem czy inni też tak mają, czy jestem jakim odszczepieńcem 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here