I i II Wojna Światowa. W kontekście REPARACJI WOJENNYCH DLA POLSKI. Bilans Strat. Porównanie.

1
5093
Źródło: tvn24.pl

Drodzy czytelnicy portalu wtemacie24 – kierujecie się niezwykłą naiwnością dywagując nad tym czy odszkodowanie za II WŚ Polsce się należy bądź nie.
Na szczęście to nie wy o tym decydujecie, tylko rząd. I to od jego decyzji będzie zależeć jak wysokie będzie odszkodowanie, i czy kiedykolwiek Polska je uzyska.
Minęło 72 lata od zakończenia II WŚ i 78 od jej rozpoczęcia, a Polska w dalszym ciągu nie uzyskała odszkodowania za II WŚ.

Może warto sięgnąć wstecz i zobaczyć, w jaki sposób wyglądała kwestia reparacji po Pierwszej wojnie światowej?

Zgodnie z traktatem wersalskim podpisanym 28 czerwca 1919r. powołano komisję, która ustaliła, że Niemcy miały zapłacić 132 mld marek w złocie (31,42 mld $, obecnie 444,58 mld $) państwom zwycięskiej koalicji.
W okresie od 1921 do 1926 Niemcy miały zapłacić 40 mld M (1,9 mld $ rocznie/ równowartość 23-27 mld $/2017) z oprocentowaniem rocznym 2,5% (47,5 mln $), które w kolejnych ratach miało wzrosnąć do 5% i 1% z każdym następnym. Gwarancją wykonania postanowień traktatu było ulokowanie na terenie na zachód od Renu wojsk francuskich, które stopniowo w okresach pięcioletnich miały być wycofywane ze swoich przyczółków.
W momencie podpisywania traktatu wersalskiego $1 był wart 4,2 marek. Tak wysoka kwota reparacji nałożona na Niemcy natychmiast spowodowała zapaść ekonomiczną i kurs marki drastycznie spadał. Podczas gdy w 1919 wynosił 32,85M za $1, w 1922 430M za $1, aby w 1924 osiągnąć 4 miliardy M za $1.
W związku z tym trzeba było ustabilizować kurs waluty, aby kraj miał możliwość spłaty odszkodowania. Wdrożono plan Dawesa i udzielono Niemcom pożyczki w wysokości 200 mln $ a kurs nowej waluty ustabilizował się na poziomie 4,2 RM=$1 aż do 1933r.
Przez pierwsze 5 lat Niemcy musiały płacić 200 mln dolarów rocznie na poczet ententy (dzisiejsza wartość to powyżej 2,447 mld $). Raty zostały rozłożone na czterdzieści parę lat, a ostatnia transza byłaby warta 600 mln $ (ponad 7,341 mld $ obecnie) w sumie dając kwotę powyżej 19 mld $ (czyli 276 mld $ obecnie).

12 marca 1930r. parlament Rzeszy uchwalił plan Younga, w którym Niemcy były zobowiązane do spłaty 115,5 mld RM do 1988r.
W związku z kryzysem i totalnym upadkiem państwa, Rzesza ogłosiła, że nie jest w stanie spłacić reparacji.
9 lipca 1932 w Lozannie państwa Ententy zrzekły się części reparacji pozostawiając do spłaty 713 milionów $, jedynie 10% z pozostałych należności.

Kongres Stanów nie zatwierdził postanowień konferencji w Lozannie i sprawa przestała odgrywać polityczne znaczenie.
Na scenie pojawia się Hitler. Jednym z głównych postulatów jest zaprzestanie płacenia reparacji i zerwanie postanowień traktatu wersalskiego. Nie trudno się domyślić, że zapewnia mu to automatyczne poparcie dużej części społeczeństwa. Już w lipcu 32’ uzyskuje 37% poparcia, ale nie wchodzi do rządu.
Po dojściu do władzy 30 stycznia 1933r. Niemcy zaprzestają spłaty odszkodowania za IWŚ. Gospodarka podnosi się po kryzysie. Do tego momentu Niemcy wypłaciły ponad 4 z 32 mld $, przy zasięganiu pożyczek na wyższą kwotę.

Wydawać by się mogło, że skoro Francja i Wlk. Brytania zrezygnowały ze znacznej części reparacji, to Niemcy już nie były dłużej zobowiązane do płacenia za IWŚ. Ale Brytania jako członek „Wielkiej Trójki” uwzględniła w Jałcie spłaty odszkodowań również za poprzedni konflikt.
Po wojnie Niemcy zostały podzielone pomiędzy zwycięskie mocarstwa. Francja miała zakusy na Zagłębie Ruhry, chcąc włączyć je w skład swojego państwa.
Korona Holenderska także chciała zagarnąć sporą część terytorium przygranicznego sięgającą 5000 km2 Ale sprzymierzone mocarstwa nie zgodziły się na to i Holendrom przypadło 69 km2 , które zajęli w 49’. W lipcu 60’ RFN wynegocjował zwrot ziem wypłacając holendrom 280 mln marek (równowartość 555 mln $/2017).
Wysokość reparacji wypłacanych przez Niemcy za IIWŚ regulował London Agreement on German External Debts podpisany 27 lutego 1953r. przez USA, UK oraz Francję- nie dotyczył państw bloku wschodniego. W myśl porozumienia Niemcy miały spłacić 15 mld marek (ok. 33 mld $/2017) w ciągu 30 lat.
W sumie I WŚ kosztowała Niemcy ok. 25% początkowej kwoty, czyli mniej więcej 100 mld $ przy obecnym kursie.
Pozostały jeszcze odsetki od niezapłaconej kwoty. Niemcy Zachodnie wystąpiły o wstrzymanie długu, dopiero po zjednoczeniu zdecydowały się na jego wykonanie.
3 października 2010r. Niemcy spłaciły ostatnią transzę odszkodowań w wysokości 70 mln euro.

Jak wyglądały straty poniesione przez państwa Ententy w wyniku I WŚ w porównaniu ze stratami Polski z II WŚ?

W trakcie Wielkiej Wojny udział wzięło 45 mln żołnierzy ententy, z czego 5,7 mln poległo, a 13 mln było rannych.
W przypadku Francji zamieszkiwanej przez 40 mln ludzi, śmierć poniosło 1,3 mln z 7,9 mln żołnierzy armii francuskiej. W wyniku działań wojennych i zbrodni humanitarnych zabito ok. 40 tys. Francuzów. W sumie liczba zgonów spowodowanych wojną wśród cywilów sięga 300 tys.
Ogromną ilość stanowili żołnierze ranni, w przypadku Francji to aż 4,25 mln.
Odsetek ludzi poległych na skutek I WŚ: 4,4%.
Zniszczeniu uległo 300 tys. domostw, 6 tys. fabryk, 1600 szkół, 4 800 km2 lasów, 21 000 km2 ziemi rolnej.
Wydatki wojenne to było powyżej 100 miliardów franków (194 mld $)

W dniu rozpoczęcia I WŚ Zjednoczone Królestwo zamieszkiwało 45,5 mln ludzi. W wyniku konfliktu zginęło ok. 800 tys. z 5,5 mln żołnierzy Brytyjskich. 17 tys. zostało zabitych w wyniku działań wojennych i zbrodni humanitarnych. W sumie liczba zgonów wśród cywilów                        oscylowała w granicach 120 tys. Liczba rannych 1,675 mln.                                                         Odsetek ludzi poległych na skutek I WŚ: 2,2%.                                          Wydatki wojenne- 3,251 miliarda funtów (219 mld $).

Stany Zjednoczone- liczba mieszkańców 92 mln. Liczba poległych żołnierzy 117 tys. Liczba rannych 205 tys. Liczba cywilów poległych w wyniku działań wojennych ok. 2tys. (włączając w to zatopiony 7 maja 1915r. RMS Lusitania, co skutkowało włączeniem się USA do wojny z Cesarstwem Niemieckim).

Uznaje się, że całkowite koszty wojenne państw ententy to 125 miliardów ówczesnych dolarów (1 bilion 768 miliardów $/2017), natomiast państw centralnych 62 miliardy $. Stany Zjednoczone – 22,6 mld $, Wielka Brytania – 35 mld $, Francja – 24 mld $.

Polskę przed wybuchem II WŚ zamieszkiwało 34,85 mln mieszkańców, z czego ok. 3,2 mln stanowili Żydzi. W wyniku kampanii wrześniowej zginęło ponad 66 tys. z 1 mln żołnierzy, a ok. 130 tys. było rannych.
W trakcie okupacji liczba żołnierzy ruchu oporu, która zginęła dochodzi do 100 tys. ludzi.
W skutek przesiedleń i germanizacji Polskę opuściło ok. 100 tys. dzieci.
Do przymusowej pracy na rzecz III Rzeszy zaciągnięto do 1,4 mln polskiej ludności, co stanowiło 4% ogółu populacji sprzed wojny i 21,7% wszystkich pracowników przymusowych. Więcej stanowiła tylko ludność pochodząca z terenów ZSRR.
W wyniku ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości w Polsce zginęło od 5,6 mln do 6 mln obywateli polskich, co stanowiło od 16 do 17% całej populacji.

W 1990 r. wyliczono, że straty wojenne poniosło ponad 13 mln obywateli polskich (co w roku 39’ stanowiło 37% populacji) w wyniku czego poszkodowanym oraz ich spadkobiercom należałoby się 285 mld dolarów odszkodowań.

W wyniku konfliktu zniszczone zostało 84% infrastruktury kraju i 62% przemysłu,
budynki mieszkalne (162 190), zagrody wiejskie (353 876), fabryki i kompleksy fabryczne (14 000), sklepy prywatne i państwowe (199 751), warsztaty rzemieślnicze (84 436), budynki szkolne (5936), 4 000 km2 lasu, 968 223 gospodarstw domowych.
Zniszczono nieodwracalnie 22 miliony książek, Ogółem, okupant niemiecki dokonał w Polsce rabunku ok. 516 000 pojedynczych dzieł sztuki, o wartości szacunkowej 11,14 miliardów dolarów (według kursu z 2001). W wyniku powojennej rewindykacji udało się odzyskać jedynie niewielki procent utraconych zbiorów zabytkowych, dzieł sztuki i eksponatów.

Podsumowanie:


W porównaniu do zniszczeń Francji po Pierwszej Wojnie Światowej, na terenie Polski okupant dokonał zniszczeń 3,2x więcej domostw, 2,3x więcej fabryk , 4,2x więcej szkół i podobnej ilości lasów.
W wyniku działań wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości w Polsce śmierć poniosło 150 razy więcej cywilów niż we Francji. Była to 10 razy większa ilość niż w trakcie Pierwszej Wojny Światowej i była równa liczbie wszystkich poległych żołnierzy ententy. Niemcy złamały niemal wszystkie postanowienia konwencji haskich. W trakcie I Wojny Światowej praktycznie nie dokonywano egzekucji na cywilach i jeńcach wojennych, właśnie z tego powodu.
Straty materialne Polski były dwa razy większe niż straty Francji w I Wojnie Światowej.
Poza tym 178 tys. km2 Polskich ziem wschodnich zostało zagarnięte przez ZSRR, do Polski trafiło 103 tys. km2 ziem poniemieckich, których największe miasta Wrocław, Gdańsk, Szczecin zostały zniszczone przez działania wojenne.
Straty ludzkie były 4,6x razy dotkliwsze dla Polski niż dla Francji i 7,5x razy doktliwsze niż dla Wielkiej Brytanii.

Bilans wskazuje, że Polska powinna otrzymać od Niemiec, co najmniej 900 miliardów dolarów amerykańskich za same straty materialne. Były to straty o połowę mniejsze niż wszystkich państw zwycięskiej koalicji wraz z wydatkami wojennymi w I Wojnie Światowej.
Złamanie konwencji wojennych, jak np. konwencja haska i agresja na Polskę ze złamaniem paktu o nieagresji, powinny pociągnąć za sobą dodatkowe konsekwencje finansowe.

Ekspertyza Biura Analiz Sejmowych

Biuro Analiz Sejmowych opublikowało ekspertyzę ws. reparacji wojennych

„Według powojennych szacunków straty i szkody materialne w mieniu państwowym i prywatnym, spowodowane przez Niemcy w związku z drugą wojną światową, wyniosły ponad 258 mld przedwojennych zł. W przeliczeniu na walutę dolarową wynosiły one około 48,8 mld dolarów amerykańskich, przy zastosowaniu kursu z sierpnia 1939 r., zgodnie z którym 1 dolar odpowiadał 5,3 zł”.

„Straty w majątku trwałym szacowano na 62 mld przedwojennych zł, co stanowiło 3,5-krotną wartość strat państwa polskiego z okresu pierwszej wojny światowej (17,8 mld przedwojennych zł)”.

Z prostych szacunków wynika, że kwota ta to ok. 60 mld $ po kursie z 39’, co w przeliczeniu na nominalną wartość dolara obecnie wynosi 1 056 miliardów $. Jest to 2,5-krotność kary nałożonej na Niemcy przez traktat wersalski. Kwota ta z pewnością nie uwzględnia ofiar okupacji, których było ponad 6 mln.
Nasi posłowie w tym wypadku nie postarali się, bo zerżnęli szacunki z Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów z 1947r.
Jednak lepiej, aby jak najszybciej przedstawili te szacunki Niemcom, aby wytrącać argument przedawnienia, a potem doprecyzować kwotę, niż utracić zasadność roszczenia.
Premier Grecji publicznie żądał reparacji w wysokości 279 mld $.
W przypadku Grecji śmierć poniosło 35 tys. żołnierzy i 172 tys. cywilów w wyniku działań wojennych, a z powodu głodu i chorób do 600 tys. osób. Stanowi to 11,17% ówczesnej populacji.

REPARACJE PO DRUGIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ

Populacja Żydów przed II WŚ wynosiła blisko 9 mln. W wojnie śmierć poniosło od 4,8-5,9 mln Żydów z czego 2,7-3 mln z polskim obywatelstwem. Rozmowy o odszkodowaniu pomiędzy Izraelem a RFN zaczęły się w 1951 roku. Do tego czasu na terenie nowo utworzonego państwa Izrael osiedliło się 500 tys. ocalałych z Holokaustu. Średni koszt przesiedlenia z Europy do Izraela wynosił 3 tys. $., co w sumie dało 1,5 miliarda $ (14,12 mld $/2017). W zasadzie całość tej kwoty stanowiła zapomoga ze Stanów Zjednoczonych w ramach planu Marshalla. Stany udzieliły Niemcom 1,5 miliarda pożyczki w ramach planu Marshalla, którą mieli spłacić. Dopiero później dzięki zabiegom, RFN udało się anulować 500 mln długu względem USA.
7 stycznia 1952r. w Knesecie miała miejsce burzliwa debata dotycząca porozumienia z Niemcami. Na ulice wyszło 15 000 przeciwników porozumienia, którzy doprowadzili do pierwszego w historii przerwania obrad Knesetu. W kierunku budynku rzucali kamienie. Przeciwko protestującym użyto gaz łzawiący i armatki wodne.
Traktat został podpisany 10 września 1952r. pomiędzy kanclerzem Konradem Adenauerem a ministrem spraw zagranicznych Moshe Sharettem. Zakładała spłatę w wysokości 3 mld marek (6,6 mld $/2017) w ciągu 12 lat i w całości była przekazana na poczet państwa Izrael jako spadkobiercy bezpotomnie zmarłych ofiar żydowskich. Dodatkowo 450 mln marek otrzymał Światowy Kongres Żydowski.
Yitzhak Ben-Aharon stwierdził „Nie sądzę aby była na tej Sali osoba, która wierzy, że Niemcy spłacą całe 3 miliardy marek w ciągu 12 lat i że to nie jest pusta obietnica… Rząd Izraela otrzyma nic innego jak tylko kawałek papieru odnoszący się do trzech miliardów marek. I to wszystko ma na celu zwodzenie społeczeństwa i udawanie, że rząd coś osiągnął…”                                                                                                                     Widać nawet żydzi nie wierzyli w uczciwość Niemców. Ciekawe, co na to powie Donald Tusk. Zadziwiające, nieprawdaż?

Dopiero w 1988 rząd Zachodnich Niemiec ulokował 125 mln $ na reparacje, umożliwiając ocalałym z Holocaustu otrzymywanie 290$ miesięcznie do końca życia. W 1999 rząd niemiecki pod naciskiem ze strony licznych spraw w amerykańskich sądach rząd Niemiec i niemieckie przedsiębiorstwa zdecydowały się zrekompensować Żydom i ludziom o nieżydowskim pochodzeniu niewolniczą przymusową pracę dla Deutsche Banku, Siemensa, BMW, Volkswagena i Opla. Do tego celu utworzono fundusz wielkości 5 miliardów dolarów. Ok. 140 000 Żydów otrzymało tego typu odszkodowanie.

Dokładna wielkość odszkodowań powojennych dla Izraela i ocalałych z Holocaustu nie jest znana. Wiadomo, że nie tylko rząd Niemiec wypłaca pieniądze ocalałym żydom i ich potomkom, ale także np. USA i wielu krajów europejskich oraz Izrael. Z budżetu Izraela na ten cel popłynęło ponad 1 miliard $, wypłacając 80.000 świadczeń wysokości 120$ miesięcznie. Wiadome jest to, że w stosunku do Niemiec żądania reparacyjne zaczęto zgłaszać dopiero kilkadziesiąt lat po wojnie. Niemcy już od pierwszych lat unikali przyznania się do winy. Całą odpowiedzialność zrzucano na politykę Hitlera. Kanclerz Adenauer powiedział „Zbrodnie zostały popełnione w imieniu niemieckiego narodu.”  Nawet w stosunku do żydów, których oskarża się o manipulowanie i życie z Holocaustu, ilość pieniędzy wypłaconych przez Niemcy jest niewspółmierna do strat, jakie poniósł ten naród. Dopiero liczne i głośne naciski zmuszają ich do załagodzenia sprawy, ale tylko w stosunku do żydów. Niemcy sprzedają do Izraela sprzęt wojskowy o obniżonej cenie. 2 okręty podwodne typu Dolphin, z sześciu zamówionych w koncernie TKMS (ThyssenKrupp Marine Systems) jednostek, zostały całkowicie opłacone przez niemiecki rząd, trzecia łódź była sfinansowana w połowie, natomiast za trzy ostatnie Izrael płaci tylko 70%. Od 2013 Niemcy  w ratach wypłacają 56.000 żydów, którzy znajdowali się w gettach kwotę opiewającą 800 milionów euro.

Podsumowując- Niemcy wypłaciły żydom poszkodowanym w wyniku wojny kwotę wartą obecnie ponad 20 miliardów dolarów. Czy jest to wystarczające? Sami oceńcie. Jest to 22x mniej niż reparacje zasądzone w Paryżu w 1919r.

Decyzję na temat powojennego kształtu Polski i warunków pokoju z III Rzeszą zapadały na konferencji w Poczdamie. Wschodnia granica Niemiec nie została ustalona, ziemie wschodnie Niemiec (103 tys. km2) powierzono Polsce w tymczasową dzierżawę. Ostatnim dokumentem potwierdzającym granicę na Nysie i Odrze podpisano 12 września 1990 roku. Na konferencji poczdamskiej ustalono, że 15% z kwoty reparacyjnej dla ZSRR ma być przyznane Polsce. Nic takiego się nie wydarzyło. W 1975r. na podstawie porozumienia Gierek-Schmidt uzgodniono, że 1,3 mld marek (2,4mld $/2017) będzie wypłacone Polakom, którzy w trakcie okupacji nazistowskiej oddawali pieniądze do Niemieckiego systemu socjalnego bez otrzymywania pensji.
W 1992r. powstała Fundacja Pojednania Polsko Niemieckiego, do której wpłynęło 500 mln marek, a potem blisko dwa miliardy marek dla jeszcze żyjących, byłych robotników przymusowych w Niemczech. Szacuje się, że w okresie do 2005r. wypłaciła Polakom poszkodowanym w wyniki działalności III Rzeszy odszkodowania w wysokości 4,7 miliarda ZŁ. Jednak należy zwrócić uwagę, że odszkodowania te dotyczyły bezpośrednich ofiar lub ich współmałżonków, którzy jeszcze żyli. Nie uwzględniono tych, którzy umarli przed 1992r., a pozostawili po sobie potomstwo, które mogłoby żądać rekompensaty.
Poza tym droga do uzyskania pieniędzy ciągnęła się latami, a ich wysokość była często niewspółmierna do wyrządzonych szkód. Po 2005r. organizacja zaprzestała swojej działalności.
Poseł Arkadiusz Mularczyk stwierdził, że „Niemcy wypłaciły po 150 euro na osobę”. Na tej podstawie można by policzyć, że jest to ok. 6 mld euro, co możemy stwierdzić nie pokrywa w żaden sposób strat poniesionych przez Polskę.

W sumie Polska uzyskała od Niemiec między 5 mld zł a 24 mld zł, co stanowi
0,314% – 1,507% kwoty jaką narzucono na nich w Wersalu!!! Przy czym Polska
poniosła 2-krotnie wyższe straty materialne niż Francja.
Jest to kwota nawet 754 razy niższa niż straty materialne poniesione przez II RP!

Grecja w 1960 roku podpisała z Niemcami umowę opiewającą na 115 mln M (228 mln $/2017), która miała być rekompensatą za straty poniesione w wyniku wojny. Podobno miała zawierać klauzulę, o tym, że jest to ostateczne tego typu porozumienie.
W wyniku wojny zostało zniszczone 80% przemysłu, 28% infrastruktury, 25% lasów i zasobów naturalnych Grecji a 7-11% ludności eksterminowano. Dodatkowo Rzesza zmusiła Grecję do wypłaty pożyczki w wysokości 476 mln RM (1,7 mld $/2017). Grecja jako rekompensatę nie odzyskała nawet 15% pieniędzy, które pożyczyła, a jednocześnie traciła prawo do roszczeń wojennych. Nic dziwnego, że Grecy czuli się oszukani. Ze strony rządu Niemiec Zachodnich było to szulerstwo najwyższego rzędu.
6 kwietnia 2015r. Grecja sporządziła analizę, według której stwierdzono, że Niemcy są winne Grecji 279 mld euro. Niemcy odpowiedziały na to, że wszelkie pretensje utraciły swoją ważność w 1990r. Grecja otrzymała 1 280 razy mniejsze odszkodowanie niż obliczone 279 miliardów euro.


Ubieganie się o reparacje zaczęło się kilkadziesiąt lat po wojnie. Część wniosków o odszkodowania wpłynęło dopiero kiedy gospodarka Niemiec Zachodnich podniosła się po traumie powojennej. Wcześniej zrealizowanie swoich postulatów było wręcz niemożliwe, bo Niemcy Zachodnie nie byłyby w stanie ich opłacić.

Można by pomyśleć, że teraz jest właśnie najlepszy czas na dochodzenie swoich praw i będzie to korzystne dla obu stron- bo jedna otrzyma rekompensatę, a druga nie popadnie w długi, które doprowadziłyby kraj do recesji, jak po traktacie wersalskim.
Jak widać Niemcy do dzisiaj nie rozliczyli się z II Wojną Światową. Jedynie Żydzi otrzymują od nich dożywotnie wspomaganie socjalne wypłacane w setkach milionów euro.
Co więcej Polska nie jest jedynym krajem, który ubiega się o reparacje. Może występować w imieniu krajów bloku wschodniego, które były pod jurysdykcją ZSRR, a także ucierpiały w wyniku II Wojny Światowej i wspólnymi siłami wywierać presję na rząd w Berlinie.
Umocowanie prawne Polski do reparacji wojennych jest dobre. Umowa z 1953r. nie miała żadnego statusu, a w świetle tego, że Izrael i Grecja wciąż domagają się odszkodowań, pomimo formalnego zakończenia tej kwestii, daje Polsce dodatkowy atut.
Niemcy w sumie wypłaciły ok. 89 mld $ reparacji za II Wojnę Światową. 5-krotnie mniej niż mieli zapłacić za I Wojnę Światową.

 

Pozycja Polski w Europie

Straty poniesione przez Polskę śmiało możemy nazwać największymi w historii. Wymordowano niemal 20% populacji państwa, część Polaków została wywieziona na niewolnicze prace, a pozostali żyli w ciągłym terrorze, wiedząc, że każdy dzień może być tym ostatnim.
Nasza stolica została doszczętnie zniszczona, najbardziej spośród wszystkich miast w trakcie II WŚ, a zabytki historyczne bezpowrotnie utraciły swoją wartość z dniem, kiedy zostały zburzone.
Los Warszawy moglibyśmy przyrównać do losu Kartaginy, kiedy to została wprost zmieciona z powierzchni ziemi, a jej mieszkańcy wymordowani.
Same straty materialne nie oddają skali szkód, jakie wyrządziło państwo niemieckie państwu polskiemu po dziś dzień. Do tej pory Polska znajduje się bardziej na uboczu Europy niż w jej centrum.
Ten kto mówi, że to nie wina Niemców, którzy niedawno się urodzili, że wymordowano tylu Polaków ma absolutną rację. Ale czy ktoś twierdzi, że to oni mają płacić? Państwo polskie nie jest w stanie sięgnąć do kieszeni niemieckiego podatnika, a ten z pewnością dobrowolnie nie da nawet centa. Tutaj kryje się naiwność.

Mamy do czynienia z nieustannym poniżaniem Polski i Polaków na arenie międzynarodowej. Komisja Europejska, która jest kontrolowana przez Niemcy wtrąca się w każdy element decyzyjności kraju, nawet jak ochrona Parku Narodowego.
Polacy ciężko pracujący za marne grosze, są nazywani złodziejami, rasistami i alkoholikami. Polakom mieszkającym zagranicą bezpodstawnie odbiera się dzieci, o czym notorycznie słyszymy za pośrednictwem mediów .

  • W Wielkiej Brytanii morduje się Polaka i zaledwie jedna osoba z kilkunastoosobowego grona nastolatków zostaje skazana na 3 zamiast 6 lat wiezienia za brutalne pobicie na tle rasowym ze skutkiem śmiertelnym, co jest skandalem, z powodu, że skazany bronił się argumentem o agresywnej postawie ofiary i nie chciał przyznać się do zbrodni, ani nie ujawnił danych osób współuczestniczących.
  • Kolejna sprawa z Polką zgwałconą na plaży w Rimini. Przestępcy zostali schwytani, ale mimo nieoficjalnego publicznego wystąpienia o ekstrakcję przez wiceministra sprawiedliwości Polski, rząd włoski natychmiast odpowiedział negatywnie. Potem dziennikarze La Republica publikują drastyczne zeznania Polki, poniżając ofiarę zbrodni i doprowadzając jej stan psychiczny do absolutnego dna. Pomyślcie, że któraś z osób wam bliskich była na jej miejscu …
  • Karnawał w Dusseldorfie, konstrukcja przedstawiająca Kaczyńskiego w dyktatorskim przebraniu stąpającego butem na głowę leżącej kobiety z napisem „POLEN”. Reakcja ministra Waszczykowskiego „W sposób dyplomatyczny będziemy zwracać uwagę i pytać naszych partnerów w Niemczech, czemu służą takie wybryki. Chcemy to robić w sposób wyważony tak, by nie naruszać, jeśli tam jest jakaś wartość artystyczna, wolności słowa i wolności wypowiadania się”.                                                                                    Autor figury Jacques Tilly mówił, że zdecydował się na karykaturę Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ niemieckie media nieustannie krytykują nowy polski rząd.Polskie i niemieckie media kpią z ministra spraw zagranicznych za jego brak dystansu wobec wolności sztuki i histerię.                                                             Nieco później w telewizji NDR ukazuje się skecz obrażający prezydenta Turcji, nazywający go „zoofilem” i „Kozoje…” . Natychmiastowa reakcja prezydenta Turcji, wezwanie na dywanik ambasadora, nota dyplomatyczna do MSZ Niemiec i przeprosiny ze strony Angeli Merkel. Na koniec ściganie przez prokuraturę autora satyry Jana Boehmermanna.
  • Minister spraw zagranicznych Luksemburga, małego państewka, grozi Polsce, że zostanie wyrzucona z Unii.

Wobec wszystkich tego typu sytuacji jesteśmy bezsilni i sfrustrowani, bo nasze państwo nie funkcjonuje w sposób przez nas oczekiwany, nie jest w stanie bronić swoich interesów, a tym bardziej nie broni swoich obywateli.
Nic dziwnego, że nie wierzymy, że to kiedykolwiek będzie mogło się zmienić.
Wobec tego, że Polska w tym momencie ubiega się o reparacje może wywołać w nas tylko salwę śmiechu i politowania, bo w jaki niby sposób Polska miałaby uzyskać od Niemiec- najsilniejszego gospodarczo kraju w UE, reparacje liczone w miliardach dolarów?
Nieudacznictwo i partactwo polskich polityków przyzwyczaiły nas do oczekiwania najgorszego. Otóż, o ile sprawa wydaje się dla Polaków otwarta, o tyle nasi „mężowie stanu” mogą ją zaprzepaścić już na samym początku i będzie to ostateczne.
Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Prezydent Duda jedzie do Berlina i w ramach pojednania polsko-niemieckiego daje autograf pod dokumentem „O dobrym sąsiedztwie”, zrzekając się z odszkodowania za II WŚ.
Albo minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski stwierdza, że o kwestii reparacji powinien rozstrzygnąć Trybunał Sprawiedliwości w Hadze lub jego unijny odpowiednik.
Możecie wierzyć w bezstronność takich organów, ale w polityce nie ma cudów. Większość sędziów zagłosowałaby przeciw argumentując to przedawnieniem sprawy. (Oczywiście wcześniej zainkasowaliby adekwatną ilość banknotów €, które by bezpiecznie spoczęły w szwajcarskim banku.)

Na końcu jeszcze okaże się, że to Polacy byli wszystkiemu winni. To my sprzymierzyliśmy się z Hitlerem razem z nim anektując Czechosłowację. To my rozpoczęliśmy II WŚ, bo nie chcieliśmy oddać niemieckiego Gdańska. To my jak głupi szarżowaliśmy z szablami na czołgi. To my byliśmy złoczyńcami, pozwoliliśmy nazistom założyć getta i obozy koncentracyjne, aby mogli mordować żydów, w tym matki i dzieci, a my łajdacy z AK goniliśmy tych, co uciekli i ich dobijaliśmy!
Nikt anonimowy, tylko my Polacy, spadkobiercy zbrodni naszych dziadków.
W ten sposób są uczone dzieci poza Polską. W Wielkiej Brytanii dzieci uczą się, że to właśnie przez Polskę ich kraj został wyciągnięty do II WŚ.
Żydzi w amerykańskich i izraelskich szkołach mają wykłady, o tym jak bierne było państwo polskie. Podkreślane są wątki antysemityzmu i szmalcownictwa/kolaboracji. Dobitne przykłady- zbrodnia w Jedwabnem, pogrom kielecki. Natomiast kompletnie pomija się fakt, że Polacy pomagali żydom, pomimo wyroków śmierci, jakie im groziły.
Gazety od Amerykańskich, przez Brytyjskie, Włoskie, Hiszpańskie, Francuskie, Szwedzkie, aż po Tajwańskie i Japońskie, piszą o „Polskich obozach śmierci” używając tego terminu w pierwszym rzędzie, a dopiero w przeprosinach stosując drugi wariant- „Nazistowskie obozy koncentracyjne”. Nikt natomiast nie wspomni, że Polacy też tam byli mordowani, włączając w to potomków Abrahama, którzy, UWAGA, byli obywatelami Polski! Podkreślana jest żydowskość ofiar, natomiast pozostali nie stanowią nawet tła.
Nikt nie powie, że Polacy także byli ofiarami nazizmu, a współpraca z okupantem była postrzegana jako zdrada ojczyzny! A kto mordował, ktoś by się zapytał, bo te gazety notorycznie zapominają tego wątku?
Może Niemcy, bo podbili Polskę w 39′?
Nie, bo to by było politycznie niepoprawne. Media używają terminu naziści. Wina niemiecka jest wypierana ze świadomości społecznej.
Czekam na moment, kiedy Komisja Europejska nakaże nam płacić odszkodowania dla żydów, za skradziony majątek oraz ich prześladowanie i wybijanie przez „antysemickie oddziały Armii Krajowej”?
Nie wierzycie? No cóż, taką mamy perspektywę, skoro Niemcy już zaczęli się ubiegać o Ziemie Wschodnie, to czemu żydzi nie mieliby wystąpić o coś, co im się w gruncie rzeczy należy?
No, ale my przecież nie będziemy się ubiegać o jakieś horendalne odszkodowania za czyny sprzed 70 lat.
Opozycja twierdzi, że jest to próba skłócenia się z najsilniejszym krajem w Unii Europejskiej i powodowanie dalszej marginalizacji Polski w Europie.

W 1957r. powstał Niemiecki Związek Wypędzonych, który w dużej mierze został założony przez nazistów. Co dziwne, związek ten jest utrzymywany z budżetu RFN w 90%, więc nie ma mowy o braku poparcia jego intencji ze strony Niemiec już od czasów zjednoczenia po 1990r. Od ponad 15 lat Niemiecki Związek Wypędzonych domaga się odszkodowań za ZIEMIE UTRACONE od Polski!
Jakimż trzeba być hipokrytą, żeby jako oprawca żądać odszkodowań od ofiar, a jednocześnie im odmawiać prawa do tego samego- z powodu przedawnienia.
Dużo buty i pychy trzeba mieć, żeby do czegoś takiego się posunąć.
Dlaczego działacze Platformy i Nowoczesnej nie potępią tego związku zamiast rządu Polski i nie powiedzą, że należą się nam reparacje? Może dlatego, że sami otrzymują pieniądze z Berlina?
Jednak nawet tego typu działania nie są w stanie oburzyć Polaków. Ironią losu jest to, że w Polsce jak dotąd nie powstał żaden komitet, który zrzeszałby Polaków domagających się rekompensat za II WŚ i był finansowany przez rząd. To jest skandal, że przez tyle lat nie powstała żadna taka organizacja!
Widać 50 lat komuny i nazizmu oraz 25 liberalnego postępu tak przeorały nasz naród, że uzyskaliśmy pernamentne znieczulenie do działania w obronie interesu państwa.
Już dla nas nie liczy się „dobro wspólnoty”, które jak wskazuje jest korzyścią wspólną, ale interesy jednostek. Najważniejsza jest praca i pieniądze, których nigdy dość, ale zawsze brakuje.
Dlatego może postrzegamy reparacje od Niemiec, jako coś, co miałoby nam państwo rozdać, ale skoro tak nie będzie, to dlaczego mamy się tym przejmować?

 


 

W sierpniu 1939 roku Hitler zebrał swoich najważniejszych generałów w Berghofie, aby przygotować ostateczne plany inwazji na Polskę.

„Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto wyrazi choć jedno słowo krytyki – że celem wojny nie jest osiągnięcie jakiejś linii geograficznej, ale fizyczna eksterminacja wrogów. Obecnie tylko na wschodzie umieściłem oddziały SS Totenkopf, dając im rozkaz nieugiętego i bezlitosnego zabijania wszystkich mężczyzn, kobiet i dzieci polskiej rasy i języka, bo tylko tą drogą zdobyć możemy potrzebną nam przestrzeń życiową. Kto w naszych czasach jeszcze mówi o eksterminacji Ormian?”

Tu także chodzi o sprawiedliwość. Jeżeli złodziej przyłapany na gorącym uczynku nie ponosi zasłużonej kary, to zachęca pozostałych złodziei do kradnięcia.
Kara ma wymiar zapobiegawczy, ma służyć temu, aby podobne przestępstwo nie zostało popełnione ponownie.
Nie jest pewne czy te słowa kiedykolwiek padły, ale jakie to ma znaczenia mogąc stwierdzić, że niemieccy żołnierze pokornie realizowali ten przykaz w trakcie okupacji Polski.
Jaką karę z powodu zniszczenia Polski poniosły Niemcy- żadnej. Żaden sąd ani trybunał nie wydał wyroku w tej sprawie. A o zbrodniach popełnionych przez nazistów wobec Polaków, nawet w Europie, można powiedzieć, że nikt już nie pamięta.

Niemcy są najpotężniejszym państwem w Europie.
Skoro jesteśmy w UE powinni byli liczyć się z tym, że Polska będzie się ubiegać o zadośćuczynienie.
Państwo Izrael, pomimo iż nie istniało od 2 tys. lat, uzyskało miliardy $ odszkodowań, nie mając do tego absolutnie żadnego prawa- formalnie. Większość żydów, którzy zginęli było obywatelami Polski. To Polsce należało się to odszkodowanie! Natomiast teraz żydzi oczekują ok. 270 mld $ od Polski. W tej sprawie lobbowali w senacie USA, który potępił Polskę za unikanie tego tematu. Nie byłoby tak, gdyby Polska była państwem silnym i zaczęła przedstawiać swoje racje.
Pozwalamy, aby historia obróciła się przeciwko nam. Niemcy domagają się zwrotu Ziem Wschodnich. Dlaczego Polacy krępują się występować, o to, co prawnie im się należy, jeżeli inni w bezczelny sposób mówią, o krojeniu ich kraju? Czy już utraciliśmy nasz patriotyzm i miłość do ojczyzny?

W maju 2011 grupa niewidomych Polaków z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niewidomych Cywilnych Ofiar Wojny – ofiar niemieckiej okupacji – pojechała do Berlina, aby złożyć u kanclerz Niemiec petycję z żądaniem wypłat odszkodowań i rent. Zażądali… 80 tysięcy euro dla 190 osób, bo mniej więcej tyle jeszcze żyje osób, które straciły wzrok w wyniku działań Niemców na terenie okupowanej Polski. Wniosek został odrzucony.

Natomiast inni mogą korzystać z miłosierdzia naszych sąsiadów dowoli. Od 2013 Niemcy wypłacają renty dla tych Żydów, którzy nie byli nawet w niemieckich obozach zamkniętych, ale po prostu mieli zakaz przemieszczania się po większym terenie. 56 tysiącom osób Niemcy zgodzili się wypłacić 800 mln euro.

Gdzie w tym wszystkim jest nasza GODNOŚĆ? Bo wydaje mi się, że pisząc o reparacjach, o niej właśnie się zapomina, a to jest wbrew pozorom w tym wszystkim najważniejsze- nie pieniądze, a godność- Polski i Polaków jako wolnego narodu. Nasi przodkowie tym się od nas różnili, że dla nich honor był ważniejszy niż całe złoto tego świata, dlatego woleli walczyć z Niemcami w 39′ niż dobrowolnie pójść w niewolę. A teraz Polacy są obdzierani z godności na każdy możliwy sposób, traktowani jako obywatele drugiej kategorii.

„Wybaczamy i prosimy o wybaczenie.”

Przywołując pojednanie Polsko-Niemieckie najczęściej mówi się o geście Williego Brandta, kanclerza RFN od 1969 do 1974. Brandt uklęknął, ale pod pomnikiem Bohaterów Ghetta. Nawet gdybyśmy chcieli, nie możemy tego uznać za gest wobec tej części Polaków, która jest wyznania innego niż judaizm. Brandt ukorzył się wobec Żydów, ale nie wobec Polaków. Ze strony Niemców- jak dotąd nie było takiego przemówienia, w którym chociażby prosili Polaków o przebaczenie za zbrodnie hitlerowskich Niemiec.
Wielu Niemców odbiera to wydarzenie jako przeprosiny Polaków i uważa, że Niemcy nie muszą  już dłużej przepraszać Polaków. Niestety nie zrobili tego nigdy…
To wydarzenie miało miejsce 50 lat temu. Moim zdaniem Niemcy z czystej kurtuazji powinni, co roku przyjeżdżać do Warszawy i na klęczkach prosić o przebaczenie za zbrodnie dokonane w trakcie II Wojny Światowej.
Dość przeinaczania historii!

14 października 1965r. ogłoszono Memorandum Kościoła Ewangelickiego Niemiec, w którym autorzy dokumentu stwierdzili w nim, m.in., iż w świetle prawa międzynarodowego należy uznać za udowodnione, że masowe deportacje ludzi przy użyciu siły nie są dozwolone, a Polska nie jest jeszcze ostatecznie legitymowana do władztwa nad niemieckimi terenami wschodnimi.
Zauważali, że w prawie międzynarodowym nie ma pojęcia winy i kary. Dlatego też Polska, mimo że została zaatakowana w czasie wojny w sposób sprzeczny z normami międzynarodowymi, nie jest uprawniona do zabierania części terytorium pokonanego napastnika i wypędzania stamtąd ludności niemieckiej.
Pomimo kontrowersyjnej, z punktu widzenia Polaka, treści Memorandum, nawoływało ono do pojednania między narodami i uznania granicy na Odrze i Nysie.
W odpowiedzi polscy biskupi napisali list, w którym zawarli takie sformułowanie: „W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie.”

Pojednanie nie może przesłaniać skali szkód, jakie doznała Polska w wyniku wojny. Jego wartość jest znikoma w obliczu braku poszanowania jednego narodu wobec drugiego. Jeśli pojednanie ma oznaczać zrezygnowanie ze sprawiedliwości, wyrządza więcej szkód, bo nie ma żadnej gwarancji, że będzie respektowane. Wymierzanie sprawiedliwości ma na celu zapewnienie godności ofiarom i zapobiegnięcie kolejnym przestępstwom. I nie jest prawdą, że w prawie międzynarodowym nie ma pojęcia winy i kary. Są konwencje i traktaty, które od XIX wieku regulują kwestie wojny i relacji między państwami. Ich podstawą jest gwarancja kary dla krajów, które się nie wywiązują z umów lub je łamią.

Polscy biskupi atakując rząd za jego wystąpienie o reparacje, nie kierują się dobrem polskiego kościoła, który także ucierpiał w wynku II WŚ. Przypomnijmy, że w pierwszym szeregu zdrajców Polski w czasach rozbiorów stali Biskupowie, którzy przyjmowali pieniądze od prawosławnego Cesarstwa Rosyjskiego i protestanckiego Królestwa Prus, wśród nich:
Józef Kossakowski, biskup chełmski Wojciech Skarszewski, biskup żmudzki Jan Stefan Giedroyć, biskup poznański Antoni Onufry Okęcki, biskup łucki Adam Naruszewicz i biskup wileński Ignacy Jakub Massalski,  pomocniczy biskup przemyski Michał Sierakowski oraz prymas Polski Michał Jerzy Poniatowski.
A Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:
„aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej.”
Nikt nie słyszał, aby Kościół prosił o przebaczenie od narodu polskiego za tą zdradę. Może zamiast prosić o przebaczenie niemieckich protestantów, przeproszą Polskę i przestaną prowadzić swoich wiernych na rzeź.

„Z prawnego i politycznego punktu widzenia sprawa jest zamknięta”

Powtarzając za byłym niemieckim ministrem spraw zagranicznych, obecnie Prezydentem RFN Frankiem Walterem Steinmeierem, niemieckim ambasadorem Rolfem Nikielem oraz kanclerz Niemiec. Wszyscy zgodnie używają tego sformułowania.
Ostatnio wskazują na „ciche zrzeknięcie się” z reparacji przez brak podjęcia tematu przez kolejne polskie rządy oraz mówią „o patrzeniu w przyszłość”.
Powołują się na oświadczenie z 23 sierpnia 1953r. wydane przez rząd PRL, na którym nie znalazł się żaden podpis, poza protokołem z posiedzenia. W jego treści z początkiem 1954r. wszelkie roszczenia Polski wobec Niemiec wygasają. Dotyczyło ono Wschodnich Niemiec, nie Zachodnich. W zamian Wschodnie Niemcy zrzekały się roszczeń terytorialnych.
Rząd PRL był rządem narzuconym, miał mniejsze umocowanie w prawie niż rząd Adolfa Hitlera, więc jego decyzje nie miały mocy prawnej. Legalny Polski rząd znajdował się na emigracji w Londynie. Dopiero prezydent Kaczorowski 22 grudnia 1990r. przekazał Lechowi Wałęsie insygnia władzy państwowej II RP, która była rzeczywistą ofiarą napaści Niemiec hitlerowskich.
Zarówno Steinmeier, jak i Rolf Nikiel, jak i Merkel dobrze o tym wszystkim wiedzą i zdają sobie sprawę, że ich oświadczenia nie mają żadnego pokrycia w faktach.
Nemo iudex in causa sua.
Poza tym nigdy nie powstał żaden traktat pokojowy pomiędzy Polską a Niemcami.             O wysokości reparacji decydowały mocarstwa ponad naszymi głowami. Deklaracja Poczdamska stanowiła, że ostateczne potwierdzenie granicy ma nastąpić na konferencji pokojowej, do której nigdy nie doszło. 14 listopada 1990r. podpisano Polsko-niemiecki traktat graniczny, w którym nie było mowy o reparacjach dla Polski, ani o ich zrzeknięciu się.
Dodatkowo Wielka Brytania i Francja na podstawie umowy sojuszniczej z 39′ roku z Polską zobowiązały się, że żadna ze stron nie będzie negocjować z wrogiem osobno. Jak wiemy i w tej kwestii nas okłamano, ale tym razem to działa na naszą korzyść. Porozumienie z         III Rzeszą zapadło przy udziale ZSRR, które także napadło nas w 1939r., więc wszelkie decyzje, które podjęto w Teheranie, Jałcie i Poczdamie były zdradą sojuszników i Polski nie obowiązują, tak jak zachodniej i centralnej Europy przestały obowiązywać po 1989r.
Możemy bezpośrednio domagać się odszkodowania na podstawie traktatu wersalskiego oraz konwencji haskiej i wyznaczyć odpowiedniego arbitra wykluczając Rosję, Francję i Wlk. Brytanię.

Kwestia otwarta

Stwierdzenie, że Polska powinna domagać się reparacji wojennych od Niemiec jest słuszne! – otóż nie.
Kwestia reparacji wojennych jest sprawą palącą i w Polsce, i w Niemczech, ale należy pamiętać, że jeżeli nie chcemy paść ofiarą rewizjonizmu historycznego, sami nie możemy powielać pobieżnego relatywistycznego spojrzenia. W tym wypadku trzeba oprzeć się na prawdzie historycznej i sprawiedliwości wobec tych, których oskarżamy.
Jeśli spojrzymy na mapę z 1939r., w dniu kiedy dokonano agresji na Polskę, zauważymy, że kontur z napisem III Rzesza obejmował także terytorium obecnej Austrii. 12 marca 1938r. przed referendum Wehrmacht wkroczył do Austrii, przy biernej akceptacji ludności Austrii. Właśnie w Austrii śmierć poniosła znaczna część polskiej inteligencji. W obozie Mauthausen-Gusen przebywało do 340 tys. więźniów, z czego do 40% Polaków. Wielu z nich podkreślało, że było to miejsce w swej grozie bardziej przerażające od Auschwitz. Śmierć na terenie tego obozu zatem mogło ponieść powyżej 20 tys. Polaków. Oficerowie z Austrii stanowili uzupełnienie dla sił okupacyjnych w Polsce, szczególnie, że byli administratorami tych ziem do 1918r.
Współuczestnictwo Austriaków w zbrodniach nazistowskich jest bardziej przemilczane niż niemieckie, a ich odpowiedzialność nie była poddawana pod dyskusję.
Dlatego rząd Polski powinien prowadzić dyskusję z przedstawicielami Austrii i Niemiec.

W jaki sposób i czego domagać się od Niemiec ?

Już wiemy, że kwestia reparacji wojennych od Niemiec nie jest sprawą ostatecznie zamkniętą, wbrew temu, co mówią niektórzy politycy. Zasadniczym pytaniem jest ich wysokość i sposób ich uzyskania.
Jeżeli Republika Weimarska nie była w stanie spłacić kwoty 32 mld $, to nałożenie na Niemcy odszkodowania w wysokości 6 000 mld $, czyli 15 razy większego w porównaniu z I WŚ, byłoby zwykłym szarlataństwem. Spłacenie tej kwoty, nawet rozłożonej w czasie na 200 lat byłoby dla Niemiec zabójcze. Od wielu lat i tak zadłużają się w zatrważającym tempie. Dług publiczny Niemiec wynosi przeszło 2 biliony euro, czyli 8 razy więcej niż dług Polski. I nie zapowiada się, aby miał spadać, bo tak jak wszystkie kraje NATO, Niemcy muszą doszlusować do 2% PKB przeznaczanego na armię, co w ich wypadku oznacza dodatkowe 20 mld euro rocznie w plecy.
Domaganie się spłat pieniężnych, w postaci euro, Dolarów lub złota, może co najwyżej doprowadzić do kryzysu finansowego, po którym Niemcy i tak nie będą nam w stanie niczego zapłacić, tak jak to było w 20-leciu międzywojennym. Wobec tego koszty reparacji nie mogą być tak wygórowane jak te w traktacie wersalskim.
Wiemy, że Niemcy posiadają spore oszczędności, np. 3,5 tys. ton złota
Reparacje, gdy już były wypłacane, najczęściej przyjmowały formę dóbr produkowanych przez kraj, surowców, technologii bądź usług.
W przypadku Polski najważniejsze byłoby zabezpieczenie finansowe. W pierwszym rzędzie, mimo wszystko, Niemcy powinny wypłacić Polsce część zgromadzonego złota.
Wicepremier Gliński stwierdził, że III Rzesza zrabowała lub zniszczyła 500 tys. dzieł sztuki będące własnością prywatną lub państwową, więc te, które znajdują się w niemieckich muzeach powinny natychmiast zostać zwrócone Polsce.
Można się wzorować na traktacie wersalskim i domagać się surowców. Niemcy musiały dostarczać Belgii i Francji odpowiednio 8 i 7 mln ton węgla rocznie przez 10 lat, a dla Włochów od 6-8,5 mln ton węgla rocznie przez kilka lat po traktacie. Oprócz węgla przez    3 lata przesyłały Francji 35 000 ton Benzolu, 50 000 ton smoły węglowej i 30 000 ton siarczanu amonu.
Można podążać tym tropem i żądać dostaw ropy, gazu lub energii z elektrowni atomowych, które w odróżnieniu od Polski, Niemcy posiadają.
Równie dobrym pomysłem byłoby wykorzystanie niemieckich firm budowlanych do budowy dróg i autostrad albo postawienie mieszkań.
Są to jedyne metody, dzięki którym Niemcy są w stanie zapłacić Polsce za zniszczenia        z czasów II WŚ. Spłaty pieniężne będą kontrproduktywne i nie do zniesienia dla samych Niemców.
Najlepszym substytutem, takim, w którym Niemcy ponoszą koszty iluzoryczne, nie obciążające państwa jest udostępnienie wiedzy, czyli współpraca naukowa i przekazanie patentów.
Właśnie ten typ odszkodowania od Niemiec wybrały Stany Zjednoczone. W operacji „Paperclip” setki niemieckich naukowców związało się współpracą z rządem USA. Oprócz nowych pracowników, Stany uzyskały ich umiejętności i wiedzę o technologiach III Rzeszy.
Dla rządu Polski najbardziej interesujące powinny być kwestie związane z obronnością. Niemcy od lat produkują jedne z najlepszych czołgów na świecie, czyli Leopardy, z których korzysta Wojsko Polskie. Uzyskanie koncesji na produkcję tego typu maszyn byłbym kamieniem milowym dla polskiej zbrojeniówki, bo bezpieczeństwo Polski jest największym priorytetem.
Jest wiele rzeczy, które możemy uzyskać od Niemiec, bo jest to kraj zasobny. Nie wszystko, co by odpowiadało reparacjom posiada cenę, dlatego najważniejsza jest umiejętność negocjowania. Jeżeli nasz kraj by uzyskał coś, co nie ma żadnej wartości albo ma wartość tymczasową, jak np. Grecja w 1960r, to będziemy się czuć oszukani tak samo jak oni.
Niemcy są mistrzami unikania płacenia odszkodowań. Mają w tym 100-letnie doświadczenie. Nie należy oczekiwać, że dobrowolnie przyjmą na siebie miliardy dolarów długu.

Najlepszym pomysłem jest podążanie śladem Żydów i założenie społecznych organizacji, które domagałyby się odszkodowań od Niemiec i rozmawiały z przedstawicielami rządu w Berlinie. Ich znaczenie na terenie Polski będzie żadne, bo to nie na Polskę powinny oddziaływać, tylko na naszego sąsiada. O wiele ważniejsze jednak będą te, które powstaną w Stanach Zjednoczonych. Na terenie USA jest 10-milionowa Polonia, z czego kilkaset tysięcy dalej mówi w języku polskim. Konieczne jest zrzeszenie Polonii przy pomocy finansowej rządu Polski. Tego typu organizacja może skutecznie lobbować w interesie naszego państwa i zacieśnić relacje Polski z USA. Dużo łatwiej jest się porozumieć, jeżeli ma się na miejscu przedstawiciela, który będzie ciągle przypominał, niż lecieć przez Ocean Atlantycki na 1,5-godzinną rozmowę, po której będzie się poklepywanym po plecach. Prof. Marek Chodakiewicz wydał książkę pt.” Intermarium: the land between the Black and Baltic Seas.” Jak twierdzi w Departamencie Stanu i wśród generalicji USA bardzo poczytna lektura. Warto sobie zdawać z tego sprawę.                                                                   W komitywie ze Stanami Zjednoczonymi Polska już nie stoi na straconej pozycji. O wiele łatwiejsze jest przekonanie Stanów Zjednoczonych o zdominowaniu Europy przez Niemcy i wykorzystania ich do nacisku na ten kraj, niż jak żebrak wyciąganie miski na monety i proszenie o jałmużnę w Berlinie.
Zacieśnienie współpracy krajów Europy Środkowej, które także nie uzyskały należytego odszkodowania za Drugą Wojnę Światową może być powiązane z reparacjami dla Polski.    Z puli przeznaczonej dla Polski, będzie tym krajom przysługiwała część, więc także zaczną wywierać presję na Berlin i wtedy będzie to już sprawa o znaczeniu międzynarodowym.
Do tego potrzebny byłby rozgłos medialny. Jak wiemy Żydzi w dużej mierze kontrolują media w światowe i przez nie przebija się tylko wyselekcjonowana treść. Pozostałe wydarzenia mogą przejść bez echa, a to nigdy nie przyspiesza spraw, tylko je spowalnia.

 


 

Najważniejsze jest to, że nie można zwlekać z wystąpieniem o odszkodowania, bo wtedy sprawa rzeczywiście ulegnie przedawnieniu albo będzie postrzegana jako mataczenie. Trzeba będzie to zakomunikować Niemcom i utwierdzać ich w przekonaniu, że reparacje Polsce się należą. Do tego należy wprowadzić ustawę, która zapobiegnie zrzeczeniu się reparacji przez przyszłe rządy, pod groźbą uznania tego za zdradę stanu.

Jest też możliwość szybszego załatwienia sprawy, ale nie będzie tego można nazwać pokojowym rozwiązaniem, ani niczym innym jak szantaż lub wojna wymierzona w adwersarzy zza Odry. Należy pretensje wysunąć możliwie jak najszybciej, domagając się natychmiastowego uiszczenia kwoty odszkodowawczej w ratach i konferencji pokojowej. Kwota powinna być możliwie jak najwyższa, czyli nawet 6 bln $. W wypadku zwłoki, kwota odszkodowawcza obciążana by była dodatkowymi odsetkami – 1% rocznie, czyli 60 mld $. Jeżeli i po tym nie chciano by usiąść do rozmów, zredukować dług publiczny Polski o wartość odszkodowania i całość przerzucić na barki Niemiec, które unikają płacenia.
W międzyczasie Polska powinna występować o kredyty i pożyczki od krajów sojuszniczych i budować silną armię, do tego stosując metody opisane wcześniej.
Dopiero potem wskazane jest użycie najostrzejszych środków- czyli konfiskata posiadłości Niemców i niemieckich przedsiębiorstw. Takie działanie jest oczywiście prowokacją i może mieć różne skutki, ale wymusza na stronie przeciwnej podjęcie działania.

Ale dlaczego nie mamy się ubiegać o reparacje od Rosji , z którą też mamy nierozliczone sprawy?

Zasadnicza różnica między Rosją, a Niemcami polega na tym, że nie należy ona ani do UE, ani do NATO. Niemcy jak wiemy, są w obu tych instytucjach i pełnią w nich rolę wiodącą. Dla Polski pojawia się niebezpieczeństwo, że Niemcy siłą swoich wpływów będą narzucać Polsce własną wolę, niezgodną z interesem RP i zamiast nadrabiać straty względem Niemiec, będziemy izolowani i finansowo eksploatowani- włączając w to rozprzedanie majątków ziemskich i przemysłu.
Natomiast Rosja występuje na arenie międzynarodowej jako niezależny podmiot, któremu nikt nie jest w stanie niczego narzucić. Do tego stosuje agresję wobec takich krajów jak Gruzja, czy Ukraina, więc rozmowy o reparacjach mogą tylko zaognić naszą sytuację i doprowadzić do zagrożenia militarnego.
Rozpoczynanie sporu na wszystkich frontach zarówno w polityce, jak i w wojnie może zakończyć się tylko i wyłącznie klęską.

Co z tego, skoro Niemcy i tak nie zapłacą?

Niektórzy pisząc artykuły lub komentarze biorą pod uwagę tylko status naszego oponenta. Niemcy rządzą Unią i robią to, co im się podoba. To prawda. Ale uzależnianie praw naszego państwa od woli innego kraju niczym nie różni się od uległości wobec dyktatury. I tu, i tu musimy wykazywać posłuszeństwo. A jak powiemy słowo za dużo, to musimy się liczyć z jakimiś konsekwencjami. Ten tok rozumowania próbują nam zaszczepić autorzy tekstów, którzy twierdzą, że ubieganie się o reparacje przysporzy Polsce kłopotu i jeszcze zostaniemy za to ukarani. Czysta demagogia.
Mnie natomiast najbardziej śmieszy to, że niektórzy uważają, że aby otrzymać reparacje, rząd w Berlinie musi chcieć je zapłacić. Nie wiem jak to skomentować. Naiwność totalna. Oczywiście- możemy odwołać się do kwestii moralnych, że „Niemcom nawet powinno zależeć, aby zadośćuczynić za zbrodnie na Polakach”, ale musielibyśmy założyć, że są narodem honorowym, więc otrzymujemy błąd logiczny.
Wygląda to tak, jakbyśmy w każdej kwestii musieli się liczyć ze zdaniem Niemiec, także w tej- ale przecież Niemcy są stroną sporu. Ich opinia powinna mieć dla nas najmniejsze znaczenie!
Na pewno inicjatywa nie będzie na zachód od Odry. To Polska musi wywierać presje, Polska musi inicjować rozmowy, a nawet próbować szantażować rząd niemiecki do podjęcia się tego działania.
Niestety, kto oczekuje, że to nastąpi za rok, za 2, 3 lata musi się srogo zawieść. To zadanie obliczone na kilka, kilkanaście lat i ma wysokie prawdopodobieństwo niepowodzenia. Ale nie pieniądze są w tym sporze najważniejsze…

Sam fakt braku zadośćuczynienia za II WŚ daje Polsce ogromny atut na arenie międzynarodowej, chociażby do tego aby walczyć z polityką rewizjonizmu i zakłamywaniem historii.
Popularyzacja Polski przez historię także ma duże znaczenie ekonomiczne. W ten sposób inwestorzy lepiej postrzegają kraj, a turyści są bardziej skłonni go odwiedzić i zostawić w nim trochę pieniędzy. Poza tym mogłoby to mieć znaczenie scalające dla Polonii za granicą. Pewnie część Polaków zdecydowałaby się wrócić do Polski, w celu budowania swojej tożsamości, a emigracja jest zjawiskiem nie mniej morderczym dla naszego kraju niż wojna.
Niemcy wielokrotnie przejawiają chęć izolowania wpływów Stanów Zjednoczonych na kontynencie europejskim. Zacieśniają współpracę z Rosją, budując gazociąg NordStream II, a tym samym doprowadzając kraje takie jak Polska do opresji i zagrożenia odcięcia dostaw gazu z Rosji.
Należy pamiętać, że to ostatecznie bije po kieszeni polskich obywateli i to w sposób najbardziej bezpośredni.
Dodatkowo mamy kryzys imigracyjny i groźbę kar z tego powodu, w przypadku nie przyjęcia 7 tys. osób będzie to od 1,7 do 10 mld euro!!! (podziękujcie pani Kopacz). Kolejne miliardy mogą być wynikiem wycinki drzew w Białowieży, reformy sądownictwa lub dalszego zwlekania z przyjęciem uchodźców.
Grając samym argumentem reparacji możemy odepchnąć od siebie widmo kar z UE i budować pozycję Polski w Europie.

Prezydent Trump odwiedzając Warszawę 7 lipca w ciepły sposób wypowiadał się o Polsce. Jakkolwiek wierzyć jego słowom, USA są zainteresowane współpracą z Polską i po sposobie komunikacji z kanclerz Niemiec, widać wyraźnie, że nie odpowiada mu jej sposób prowadzenia polityki.
USA są jedynym krajem, który był w stanie podźwignąć kraje zniszczone po II WŚ do statusu mocarstw. Izrael znajdujący się w newralgicznym położeniu jest dziś silnym, niezależnym państwem, które decyduje o równowadze sił w regionie. Wzrost PKB Izraela w 2016 wyniósł 318 mld $, tylko o 1/3 niższy niż Polski. Kraj 16-krotnie mniejszy od Polski …
Wyobraźmy sobie, że Polska rozdaje karty w regionie, a Niemcy i Rosja muszą posłusznie przytakiwać. Dla nas Polaków wydaje się to niemożliwe, a jednak jest na wyciągnięcie ręki i tylko należy po to sięgnąć.

 


 

Na koniec niech każdy sobie zada pytanie, co jego krewni robili w trakcie II WŚ. Czy II WŚ miała wpływ na ich życie i czy czuli się wtedy bezpiecznie? Od 78 lat oczekujemy sprawiedliwości dla Polski.
Aż 37% Polaków było poszkodowanych w wyniku agresji III Rzeszy. Wielu musiało wyemigrować, czy to przed, czy po wojnie i do tej pory nie wrócili do kraju. Od 8 maja 1945r., czyli dnia kapitulacji III Rzeszy Rzeczpospolita Polska nie uzyskała żadnej rekompensaty odzwierciedlającej ogrom zniszczeń, jakie zadał jej ten kraj. Kwota, jaką rząd w Berlinie przeznaczył na odszkodowania jest 754 razy niższa niż straty kraju w wyniku wojny. Nie ulega wątpliwości, że prawa do reparacji wojennych Polski nie uległy przedawnieniu, ani Polska się ich nie zrzekła. Do tego nie jesteśmy jedynym krajem, któremu należą się te odszkodowania, ani nie jest to niemoralne posunięcie ze strony rządu.
Nie da się obliczyć strat spowodowanych utratą ludzi wykształconych i światłych, jakich doznała Polska w wyniku tego konfliktu, ale wystarczy spojrzeć, ile Nagród Nobla otrzymali Polacy- można je policzyć na palcach jednej ręki.
Wszelkie sondaże na ten temat sugerują, że 60-80% Polaków popiera reparacje od Niemiec.
Nie chodzi tu o to, żeby potomkowie morderców zapłacili potomkom bohaterów. My Polacy urodzeni po 45r. nie mamy żadnych praw do reparacji ze strony Niemiec, urodziliśmy się w czasach, gdy nie było żadnej wojny. Mamy okres 25-letniego rozkwitu państwa połączonego ze względnym dobrobytem, jakiego nie doświadczyło żadne pokolenie Polaków od ponad 300 lat.
Jesteśmy potomkami farciarzy, tych, którym udało się przeżyć. Być może dlatego, że mieli dużo sprytu albo szczęścia.
Najlepsi Polacy zginęli 70 lat temu, a ich prochy spoczywają w Warszawie. Oni jednak nie mogą już przemówić. Wiemy, że położyli swoje życie na szali po to, żeby Polska była krajem niepodległym i szanowanym. W obecnej Europie nie szanuje się Polski i jest to dla nas przykre i frustrujące. Polacy są poniżani, a suwerenność kraju jest deptana przez urzędników z Unii Europejskiej.
Niepodległość jaką mamy jest karykaturą tego, o co walczyły kolejne generacje Polaków.
Sprawa reparacji jest sprawą zwrócenia ludziom poległym w obronie ojczyzny należnego Im honoru. Tego powinien się domagać każdy Polak.

Xiobos

 

 


Powyższy artykuł nie ma na celu obrażenie kogokolwiek. Nie zastrzegam sobie praw do rozpowszechniania treści publikacji, ani sformułowań w niej zawartych. Zawartość artykułu powstała w oparciu o następujące źródła:

  • http://www.flandersfieldsmusic.com/WWI-statistics.html
  • http://spartacus-educational.com/FWWproperty.htm
  • http://www.jewishvirtuallibrary.org/german-holocaust-reparations
  • http://bazhum.muzhp.pl/media/files/Dzieje_Najnowsze_kwartalnik_poswiecony_historii_XX_wieku_/Dzieje_Najnowsze_kwartalnik_poswiecony_historii_XX_wieku_-r2006-t38-n4/Dzieje_Najnowsze_kwartalnik_poswiecony_historii_XX_wieku_-r2006-t38-n4-s165-178/Dzieje_Najnowsze_kwartalnik_poswiecony_historii_XX_wieku_-r2006-t38-n4-s165-178.pdf
  • https://pl.wikisource.org/wiki/Traktat_pokoju_mi%C4%99dzy_mocarstwami_sprzymierzonemi_i_skojarzonemi_i_Niemcami,_podpisany_w_Wersalu_dnia_28_czerwca_1919_roku
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Potsdam_Conference
  • https://measuringworth.com/datasets/exchangeglobal/result.php?year_source=1900&year_result=1925&countryE%5B%5D=United+Kingdom
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_targowicka

 

========================================================

Niniejszy materiał stanowi twórczość czytelnika. Redakcja w imię pluralizmu i obiektywizmu publikuje treści czytelników niezależnie od tego czy się z nimi zgadza czy nie, a ocenę pozostawia czytającym.

========================================================

1 KOMENTARZ

  1. Niezła lektura, wielki plus dla autora.
    Koszty iluzoryczne w postaci patentów to najpewniejsza forma rekompensaty jaką możemy uzyskać.
    Można to też poprzeć polityką unii o dążeniu do równomiernego rozwoju wszystkich krajów UE.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here