ORBAN KONTRATAKUJE ws. Uchodźców. Węgry nie chcą być krajem migracyjnym!

16
5111
Źródło: hungarytoday.hu

Viktor Orban napisał list do Claud Junckera. Orban odniósł się do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, w sprawie relokacji uchodźców zarzucił Unii stosowanie „przemocy” wobec jego kraju, by zmusić go do przyjmowania migrantów.

„Węgry nie są krajem migracyjnym i nie chcą stać się takim krajem.” – podkreślił premier Węgier.

Węgierski polityk zarzucił Junckerowi i krytyką Węgier próbę przekształcenia kraju mówiąc jednoznacznie, że takie działania nie można uznać za przejaw solidarności. Podtrzymał także swoje żądanie pokrycia przez Unię połowy kosztów budowy muru na granicy Węgier z Serbią i Chorwacją, którego koszt ma wynieść ponad 880 mln euro.

„Płot i węgierscy pogranicznicy chronią nie tylko węgierskich, lecz także austriackich, niemieckich i innych obywateli UE.” – napisał Orban.

Juncker przypomniał premierowi Węgier, że „solidarność musi działać w obie strony”.:

„Solidarność nie jest daniem z menu, które można sobie wybrać w przypadku kontroli granicznych i odrzucić, gdy chodzi o podział uchodźców.” – stwierdził szef KE.

Polityk jednak nie postanowił podawać się i dla Radia Kossuth udzielił wywiadu, w którym zapowiedział walkę polityczną” o to, by Unia Europejska zmieniła swoją decyzję ws. przymusowej relokacji uchodźców w każdym z państw należących do Wspólnoty.

„Do tej pory prowadziliśmy batalię prawną. Teraz musimy prowadzić walkę polityczną i zmienić tę decyzję UE. Musimy przekonać wszystkie organizacje UE, że decyzja o kwotach jest zła, niewykonalna i powinna zostać wycofana lub zmieniona.” – zapowiedział Viktor Orban.

źródło: wpolityce.pl, wmeritum.pl

16 KOMENTARZE

  1. Niestety – dla Polski i dla Węgier – jest to walka z wiatrakami. Iluzoryczne i wybiórcze prawo unijne, polityczne ustawki i zaplecze finansowe to nie partnerzy do merytorycznego sporu, a strata czasu. Z chamem się nie dyskutuje, na chama nie traci się czasu.

    • Taka sama walkę prowadzi Unia z Polska ws. uhodźców, praworządności, TK i ref.sądownictwa używają narzędzi prawa ale to walka polityczna. Urban ma racje. Nasi tez powinni używać walki politycznej.

  2. UE sięga dna i kopie dalej. Niemiecka prasa czarno na białym pokazuje o co tu właśnie chodzi z tymi uchodzcami. Nie chodzi o żadną pomoc tylko o wymieszane społeczeństw z rasą czarną i dążą do tego wszystkimi siłami. Nie ma sensu z nimi gadać tylko robić swoje oraz uświadomić własne społeczeństwa o co gra idzie. UE prędzej czy później się załamie podtymi uchodzcami. Trzeba wzmwzmacniać własną armię i granicę na. … Odrze!

    • Trzeba gadać! A najlepiej przejść do kontrofensywy i naciskać na praworządność w Niemczech i Francji. Wyciszenie gwałtów i napaści na kobietyprzez uchodzcow. Zamykanie dziennikarzy za mówienie jak jest. I za karygodne utrzymanie porządku na granicy Uni. I za to żądać kar dla krajów przyjmujacych ludzi bez dokumentów i pomijanie procedur bezpieczeństwa.

      • Owszem działanie kontrofensywne w stosunku do Niemiec i Francji jest potrzebne, ale w pojedynkę lub jedynie z Węgrami niewykonalne. Te dwa kraje trzymają innych członków UE w szachu (rozporządzają unijną kasą więc nikt, tym bardziej biedniejsze kraje, nie chce im nadepnąć na odcisk), jednak wydaje mi się, że konsekwentne stanowisko Polski w kluczowych sprawach powinno dać pozytywny efekt, tzn. stworzyć alternatywę. Wystarczy zwrócić uwagę na zachowania innych krajów w spr. „uchodźców”. Z początku były uległe wobec decyzji Makreli, nawet gdy Polska stawiała opór, który za sprawą swojej siły i ciągłości spowodował, że w ostatnich miesiącach część państw (które zadeklarowały przyjęcie muslimów) opiera się polityce migracyjnej. I właśnie fakt, że chcemy UE opartej na współpracy gospodarczej przy nieingerowaniu w politykę innych członków może zjednać nam sojuszników.

        • Pod warunkiem, że Makaron nie zacznie przekupywać polityków, tak jak to zrobił z premierem Czech (lub Słowacji dokładnie nie pamiętam).

  3. Pozwolę sobie powtórzyć moją opinię. Będąc na miejscu naszego rządu, zrobiłbym wszystko aby zorganizować spotkanie z ludźmi bilderberga i zapytałbym wprost, o co w tym wszystkim chodzi? Trzeba zawsze szukać przyczyny u źródła, może Soros? Wziąłbym go na bok na rozmowę, przygotował karty do gry no i….. zaczął grę.

    • Albo zupełnie nie rozumiem Twojego toku myślenia albo to po prostu jakaś głupia nadzieje. Zakładając, że grupa rządząca światem istnieje, powiedz proszę z jakiego powodu ktoś, kto rozgrywa karty zza sceny miałby: w jakimś stopniu dbać o dobro Polski (skoro mieliby nam wyjaśnić jak grać), wtajemniczać tak niepewnego (bo rząd się zmienia itp.) i nieznaczącego gracza (skoro dotąd rozgrywali karty zza sceny to chyba nas nie potrzebują). Poza tym zakładasz, że nie jesteśmy w grze, a i ile możliwym jest, że nasz rząd zna już reguły gry i ma karty w dłoni tak już z całą pewnością nie wiedzieliby o tym obywatele (zwłaszcza że ogłoszenie czegoś takiego jest równoznaczne z ujawnieniem tajnej organizacji)

      • Idąc teraz Twoim tokiem rozumowania, to raczej nie powinnyśmy się interesować polityką – przyczynami i skutkami – bo i tak nic nie wskuramy. Każda opcja jest możliwa, prawdopodobnie nie mówią nam całej prawdy, a świat i tak musi iść w wyznaczonym kierunku. Tak mam głupią nadzieję, że są ludzie i środki, które umożliwiają zmianę kierunku bądź jeśli jest to nie możliwe, ograniczyć „straty” w dojściu do wyznaczonego celu. Trzeba znać prawdę. EU jest zupełnie głucha na nasze argumenty, pomysły z wyjścia kryzysu migracyjnego itd. My mówimy, widzimy, że coś jest czarne a EU nam wmawia, że nie, to jest białe. Zakładam, że coś jest nie tak i że ci w EU nie mogą być aż tak durni, aby samemu wyznaczać kierunek.

        • Nie zgodzę się z tym, że z mojego toku rozumowanie… etc. Jeżeli (podkreślam JEŻELI bo tak naprawdę nie wiemy nic poza tym że świat albo zgłupiał albo ktoś pociąga za sznurki – co jeszcze nie znaczy że to tajna organizacja, a nie np bogaty sułtan przekupujący polityków) jest jakiś plan jakiejś grupy to wyraźnie widać, że gracze nie ingerują bezpośrednio w politykę, a jedynie pośrednio poprzez manipulowanie opinią publiczną itp. więc choćby starając się interesować polityką zmniejszamy wpływ tych manipulacji na siebie (i swoje otoczenie). To że Polska w poprzednich wyborach wybrała PiS pewnie nie zniweczy planu „grupy”, ale może opóźni zniszczenia o parę lat (o ile nie jest to część planu), „grup” to nie obchodzi, bo to dla nich szczegół, nas obchodzi, bo to parę lat życia w spokoju

          • Podsumowując, masz odpowiedź jakimich środków Polska powinna użyć aby być…. zauważona w swoich racjach, aby „stara unia” przestała traktować nas jak swoją własność? Mi osobiście powoli brak pomysłów. Być politykiem to rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Tylko te rozmowy powoli przestają odgrywać jakiekolwiek znaczenie. Wyjść z Uni? Możliwe, że tak. Tylko kiedy? Jak najszybciej, razem z Wielką Brytanią na tych samych warunkach – później nam nie pozwolą.

          • Wiesz co… Szczerze mówiąc, to nie wiem czy generalnie dla Europy (nie zależnie dla Polski czy dla Niemiec) jest jeszcze nadzieja, ale jeśli Polska miałaby się uratować to faktycznie należałoby się wynosić z Unii. Nie wiem czy już. Myślę, że trzeba by było przeliczyć ryzyko na pieniądze i na tej podstawie wyznaczyć szacować termin (możliwe że to faktycznie już biorąc pod uwagę wyprowadzanie kasy przez zachodnie hipermarkety), ale na pewno należy się do tego przygotować tak żeby cała papierkowa robota była w zasadzie zrobiona i samo wychodzenie nie trwało tyle co w przypadku WB. Dobrze by było na tą okoliczność zacieśnić więzy z Amerykanami, bo każdy ich żołnierz to żywa tarcza dla Polski (najazd na nas to ryzyko zabicia żołnierzy USA i eskalacji konfliktu), ale także pochylić się nad własną obronnością

    • Miło się rozmaiało. Jeszcze pewno nie raz wymienimy swoje zdania i poglądy. Na razie trzeba oszczędzać siły. Z dnia na dzień będą płynąć informacje, że Polska, Węgry, Słowacja są tymi nie dobrymi krajami itd a cała EU pod przywódctwem Niemiec i Francji to pozytywni bohaterowie sceny politycznej. Na pocieszenie, sami Francuzi i Niemcy też mają dość alevi ich głos jest skuteczne ucieszy – serio, nawet żadne medium głównego nurtu jakoś tego nie pokazuje. Dla przykładu :

      https://www.youtube.com/watch?v=zAnGA2N2BBY

  4. „Węgierski polityk zarzucił Junckerowi i krytyką Węgier próbę przekształcenia kraju mówiąc jednoznacznie, że takie działania nie można uznać za przejaw solidarności.” Czytałam to zdanie parę razy i nadal nie mogę rozwikłać jego sensu. Nie powinno być, „Węgierski polityk zarzucił Junckerowi krytykę Węgier i próbę przekształcenia kraju, mówiąc jednoznacznie, że takie działania nie można uznać za przejaw solidarności.” ? To brzmi przynajmniej logicznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here