Kataklizm, który cofnie nas do średniowiecza i wydarzy się na 100% (nie wiadomo kiedy – być może niedługo)

1
28588
Źródło: NASA

„Koronalny wyrzut masy (ang. coronal mass ejection, CME) – olbrzymi obłok plazmy, w którym pole magnetyczne jest bardziej intensywne, przyspieszany w obszarze korony słonecznej i wyrzucany w przestrzeń międzyplanetarną.”

Tak mówi wikipedia i dość dobrze oddaje to naturę zjawiska, choć nie dla wszystkich musi być to zrozumiałe. Mówiąc więc prościej, koronalny wyrzut masy to wyrzucenie przez słońce niewielkiego procentu swojej masy, który przybiera postać chmury plazmy. Nie są one zjawiskiem rzadkim, ze względu na to, że w skali kosmosu Ziemia jest dość niewielka, większość koronalnych wyrzutów masy nas nie interesuje, bo zwyczajnie w nas nietrafiają. Mimo to w zasadzie co roku wiadomości na świecie obiega news, który donosi o naszej ruchłej zgubie z ręki Słońca. Czy jest się czego bać? Zastanówmy się.

Małe koronalne wyrzuty masy są dla ludzi prawie zupełnie niegroźne i nie sposób zaobserwować ich gołym okiem. Chroni nas przed nimi pole magnetyczne Ziemi, które zwyczajnie odpycha naładowane cząsteczki zupełnie jak pole siłowe rodem z fantastyki.

Duże koronalne wyrzuty masy zauważyć już można dość łatwo. W dzień światło słoneczne jest ostrzejsze, a w nocy na niebie mogą pojawić się zorze polarne. Mamy wtedy do czynienia z burzą magnetyczną, tak bowiem nazywamy walkę pola magnetycznego Ziemi z napierającymi na nie cząsteczkami.

Niestety odpowiednio duży koronalny wyrzut masy może okazać się zbyt silny dla naszego pola magnetycznego i zwyczajnie nie będzie ono nas w stanie uchronić przed całością promieniowania. Gdy do tego dojdzie na cios zostaną wystawione nie tylko nasze ciała, ale również sprzęt elektroniczny i o ile te pierwsze nie powinny mieć problemu z przetrwaniem tych paru chwil, o tyle te drugie mogą w ten sposób dokonać żywota. Promieniowanie elektromagnetyczne słońca jest bowiem w stanie z indukować prąd w obwodach, co w prostszych słowach oznacza, że nagle we wszystkich kablach na świecie zaczyna płynąć prąd zwyczajnie smażąc obwody niezabezpieczonych sprzętów.

Problematyczne jest to, że niewiele sieci przesyłowych na świecie jest zabezpieczonych przed taką ewentualnością, a natura problemu wymaga, by zabezpieczone zostało każde urządzenie znajdujące się na Ziemi. Od pendrive’a po elektrownię.

Dodajmy do tego fakt, że w XIX wieku, a konkretnie 1 września 1859 roku doszło już do burzy magnetycznej na tyle potężnej, że z łatwością pozbawiłaby nas ona elektryczności. Obserwowane wtedy zjawisko było tak silne, że linie telegraficzne w Europie i USA zaczęły iskrzyć, a indukowane prądy wystarczyły do utrzymania pracy telegrafów nawet po odpięciu ich od źródeł zasilania.

W dzisiejszym świecie koronalny wyrzut masy o sile porównywalnej do tego z XIX wieku byłby katastrofalny w skutkach. Z dnia na dzień zostalibyśmy pozbawieni wszystkich rzeczy codziennego użytku, od których jesteśmy obecnie uzależnieni. Przyszłoby nam się pożegnać z lodówkami, grzejnikami, czajnikami, komputerami, telefonami, aparatami, żarówkami, szczoteczkami… Ta lista niema końca, a należy pamiętać, że maszyny które służą do konstruowania nowych urządzeń też przestałyby działać, więc nie byłoby szans na szybkie odtworzenie potrzebnych sprzętów. Zwłaszcza że najpierw należałoby naprawić sieci przesyłowe, by móc zasilić automaty.

Jakby nie patrzeć jesteśmy, więc na łasce naszej gwiazdy. Co ciekawe w 2012 roku w stronę Ziemi Słońce posłało już wystarczająco potężny ładunek, by doprowadzić do zagłady naszej cywilizacji, jednak z jakiegoś powodu nieznanego nam powodu nie dotarł on do Ziemi. Czy był to Bóg, kosmici, a może tajna organizacja chroniących ludzkość naukowców, ktokolwiek to był, oby nadal miał nas w swojej opiece.

Przy okazji mam jeszcze małą radę dla czytelników. Zawsze gdy w mediach zaczynają nam wieszczył koniec świata właśnie ze względu na koronalny wyrzut masy, warto w ten dzień zatroszczyć się o nasze dane – świat pewnie się nie skończy, ale pendrive’a czy dysk twardy może usmażyć. Warto zapisać najważniejsze pliki w kilku miejscach (np. komputer, dysk Google i pendrive) i przynajmniej jedno z nich zabezpieczyć. W tym celu idealna byłaby gruba ołowiana skrzynka, ale chyba mogę bezpiecznie założyć, że tak jak i ja większość z Was czytających to czegoś takiego nie posiada. Z pomocą może na tu przyjść zwykła lodówka. Jej grube ściany powinny wystarczyć, by uchronić wrażliwe urządzenia przed znaczną dawką promieniowania.

 

 

 

 

Źródła:
wikipedia.pl

Zobacz także:

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here