Wspomnienia z Gimnazjum – cz 1. PRZEGLĄD PATOLOGII POLSKIEGO SYSTEMU EDUKACJI

12
3803
Źródło: Materiały promocyjne filmy "Bad Teacher"

W poniższym artykule przedstawię patologie jakie widziałem w nauce poszczególnych przedmiotów w gimnazjum.

  1. Język Polski- nauka naszego ojczystego języka oparta jest przede wszystkim na czytaniu lektur i nauki gramatyki. W mojej karierze uczniowskiej książek obowiązkowych przeczytałem trochę lecz niektórej jedynie pobieżnie gdyż z samych lekcji i notatek do zeszytu mogłem napisać całkiem dobre wypracowanie (wydaje mi się że jest to zasługa mojej nauczycielki o której swoją drogą złego słowa nie mogę powiedzieć) więc oceny mogłem mieć przyzwoite przy minimalnym wysiłku ale nie każdy w Polsce ma tyle szczęścia i przy kiepskim nauczycielu ma wybór katować się czytaniem lektur lub uczyć się z gotowych opracowań. Z kolei nauka gramatyki jest trochę działem ścisłym bo polega na wykuciu reguł i umiejętności ich zastosowania więc dla matematyków ok ale dla humanistów lubiących czytać książki męczarnia.
  2. Historia- czyli rozszerzona powtórka z klas 5-6 (bo nauka w klasie 4 to przelecenie historii najbardziej ogólnie) w brew pozorom średnia ilość dat lecz połowa niekoniecznych a brak niektórych bardzo ważnych. W podręcznikach nie da się jasno odnaleźć związków przyczynowa skutkowych które są najważniejsze w nauce historii. Kolejną rzeczą to zbyt wiele niepotrzebnych informacji o epokach czyli sztuka, moda, architektura, literatura (trzy pierwsze nauczane na lekcji plastyki w kl.I a ostatnia przed omawianiem książek z nowej epoki na j.polskim).
  3. Język Angielski- potrzebny w życiu lecz źle nauczany w polskiej szkole. Jego nauka opiera się na wyuczeniu regułek gramatycznych i podstawieniu w konkretnym przykładzie słów których często w ogóle nie znasz bo uczenie się ich polega na wykuci masy niepotrzebnych do komunikacji międzyludzkiej i utopieniu w niej których ci brakuje w rozmowie za granicą a np wiesz że paletka to bat a siatka to net. Poza tym brak rozmowy z uczniem po angielsku a jak już się taka trafia nie polega ona na zrozumieniu lecz wytknięci błędów gramatycznych.
  4. Język (drugi) Niemiecki- po trzech latach nauki nie umiem się przedstawić i powiedzieć cokolwiek bo tu znowu pojawia się omawiana wyżej gramatyka więc na tym skończę.
  5. Matematyka- o poziomie do ukończenia gimnazjum wystarczy powiedzieć tyle żenujący (tutaj przytoczę historię z mojej lekcji matematyki) czerwiec wszyscy którym groziła poprawka jakimś cudem zdali lecz żeby nie siedzieć i nie gapić się na siebie nauczycielka stwierdziła że ci co zdali poprawkę żeby się trochę pomęczyli mają robić zadania na tablicy, treść podyktowała dała mazak i rób. Czeka chwilę a ten ani nie drgął a więc się pyta o co chodzi przecież to jest zwykły prostokąt trzeba obliczyć jego pole, on na to ale jak?, w odpowiedzi usłyszał podstawowym wzorem czyli…, nastała cisza gościu tak się zastanawia i mówi 2a razy b podzielone przez 4, nauczycielka usiadł złapała się za głowę i mówi zwykłym w wzorem, podstawowym, KSIĄŻKOWYM, a on na to czyli jakim? Później przychodzi do mnożenia a ten na palcach liczy ile to jest 6 razy 8 SZOK. Tak się kończy odgórne polecenie dyrektora że każdy w 3 klasie ma zdać.
  6. Fizyka- czyli uczenie się głownie regułek, praw i zasad które są konieczne do życia ale nie uczenie jak je zastosować, np. uczenie że bloczek ruchomy powoduje 2 krotny zysk na sile ale brak tego że za jego pomocą, bez użycia wyciągarki można wydostać samochód z zaspy. Kolejną sprawą jest pytanie się o reguły na sprawdzianie a nie dawanie do rozwiązania zadań z ich zastosowaniem.
  7. Geografia- czyli to sławne już wkuwanie lewobrzeżnych dopływów Wisły a brak nauki umiejętności korzystania z danych w atlasach, mapach do tego stopnia że po podaniu mapy surowcowej,przemysłowej i gruntowej polski wielka część klasy nie umie opisać na czym opiera się gospodarka danego regionu.
  8. Religia- zazwyczaj prowadzona przez „nawiedzoną” katechetkę która u mnie w klasie swoim zachowaniem i robieniem sprawdzianów z tego co wydaje się jej że dyktuje do zeszytu (tak na prawdę w zasadzie nikt nie pisze) do wiary zniechęciła całą moją klasę do tego stopnia że zagroziliśmy wypisaniem się z tych lekcji zaraz po bierzmowaniu.
  9. Zajęcia artystyczne- u mnie tak się złożyło że były zawsze przed matematyką więc w połączeniu z mało ambitną nauczycielką wszyscy albo się uczyli albo robili zadania albo rozmawiali.
  10. Informatyka- w zasadzie to samo co powyżej ale dostęp do komputera rozszerzał możliwości działania
  11. Edukacja dla bezpieczeństwa (EdB)- moim zdaniem powinno się to nazywać w skrócie RKO bo to swoją drogą bardzo potrzebne było powtarzane do znudzenia.

A jeśli chodzi o reformę powiem tak diabeł tkwi w szczegółach i podejściu nauczycieli.

JH

========================================================

Niniejszy materiał stanowi twórczość czytelnika. Redakcja w imię pluralizmu i obiektywizmu publikuje treści czytelników niezależnie od tego czy się z nimi zgadza czy nie, a ocenę pozostawia czytającym.

========================================================

12 KOMENTARZE

  1. Artykuł przez błędy ortograficzne i stylistyczne jest bardzo niewygodny do czytania. I to nie pierwszy taki przypadek. Może dobrym pomysłem byłoby go dać do edycji komuś zna się na poprawnej pisowni w języku polskim? Takie braki moim zdaniem znacząco obniżają prestiż całej strony, a szkoda.

  2. No autor narzeka na gramatyke w gimanzjum, a jak widac powinno byc jej chyba wiecej skoro nie potrafi pisac po polsku. I to w przypadku gdy bledy sa na biezaco podkreslane na czerwono. A narzekanie na nauke regulek na fizyce to smiech na sali. W gimanzjum sa tak proste zadania, ze do ich rozwiazania wystarczy podstawic jeden wzor i tyle. Jak „autor” pojdzie do liceum i na rozszezona fizyke to zmieni zdanie.Co do religi to ja mialem w 2 i 3 klasie ksiedza u ktorego 5 mial prawie kazdy. Nie narzekaj tak bo gimnazja nie byly zle, prawda jest taka ze szkola zawsze bedzie do dupy nie wazne czy z gimnazjami czy bez, bo opiera sie na wkuwaniu na pamiec rzeczy ktore sa nie przydatne i sie szybko zapomina. Szkola jest po to zeby dzieci nie paletaly sie rodzicom i mialy zajecie. Dopiero idac na studia uczysz sie rzeczy ktore ci sie przydadza. Wczesniej nie masz wyboru czego cie ucza.

  3. 1. Ten co u ciebie na matematyce liczył na palcach to po prostu leń i nieuk. Nie widzę tu błędów w systemie edukacji.
    2. Co do lekcji historii to też się nie zgodzę. W podręcznikach wszystko jest rozpisane; przyczyny, skutki, ciekawostki, daty itp.

    • „Nie widzę tu błędów w systemie edukacji” Właśnie tu tkwi największy błąd edukacji, że takich osobników przepuszcza się dalej, zamiast od razu uwalić. Później taki osobnik idzie na studia, a słaba uczelnia obniża dla takich ludzi poziom. W konsekwencji jest pełno debili po studiach, którzy jeszcze narzekają na brak pracy.

  4. Zgodzę się z przedmówcą że przydałby się w redakcji edytor, bo wrzucanie tekstu w którym jest tyle błędów składniowych że ciężko jest go zrozumieć jest chyba nie na miejscu. Rozumiem że to wersja Alpha ale jeżeli portal ma się rozwijać to przydało by się zachować minimum profesjonalizmu. Nie piszę tego ze złych pobudek, po prostu ciężko mi się go czytało. Rozumiem że autor dopiero ukończył gimnazjum i jeszcze co najmniej kilka lat edukacji przed nim, ale na prawdę drobna pomoc pomogła by mu zrozumieć co zrobił źle i jednocześnie ułatwiła by odbiór artykułu.
    Odnośnie samej treści.
    Jeżeli chodzi o języki obce to absolutnie muszę się z autorem zgodzić. W szkole osobiście nauczyłem się jedynie słownictwa i gramatyki która nie pozwoliła mi swobodnie się wypowiadać w języku obcym. Skrajnością jest że zaczynając naukę w Liceum gramatyki musiałem nauczyć się praktycznie od nowa bo w Gimnazjum została ona przedstawiona w tak niezrozumiały sposób że nic z tego nie pamiętałem. Względem języków podstawowym problemem jest to że jak już wspomniał autor na lekcjach w ogóle nie mówi się w danym języku, a jedynie notuje się niezrozumiałe wyrażenia. Dla mnie najlepszym sposobem nauki języka było wymyślanie sytuacji w których musiałbym się nim posłużyć, a w przypadku gdy brakowało mi słowa używałem zamienników by obejść moją niewiedzę. Sporo też wynosi się z seriali. Początkowo oglądałem z napisami gdyż wyłapywałem jedynie kontekst dialogów. Obecnie oglądam wszystkie premiery po angielsku gdyż nie mam już najmniejszego problemu ze zrozumieniem całych zdań jak i gier słownych.
    W przypadku drugiego języka nie rozumiem sensu jego nauczania gdyż mimo iż przez 3 lata uczyłem się niemieckiego nie jestem w stanie do dzisiaj zadać podstawowych pytań, nie mówiąc już o odpowiedziach.
    Jeżeli ktoś będzie zainteresowany dyskusją postaram się wypowiedzieć na temat pozostałych przedmiotów, jednak względem języków obcych musiałem się wypowiedzieć gdyż ich realizacja woła o pomstę…

  5. Po pierwsze, to że ktoś robi błędy stylistyczne to nie znaczy że jest idiotą, Ator jest dyslektykiem ale zdążyłem zauważyć że to wam nie przeszkadza, starałem się skupić na treści a nie formie tego co pisze, niemniej jednak przyznaje że nadaje się to do korekty przez może nie profesjonalistę ale na pewno kogoś starszego.

    • Jasne bo dzisiaj kazde lenistwo tlumaczy sie dyseksja. Przeciez edytory tekstu podkreslaja bledy, co za problem??? A jak sie nie wie to wystarczy wpisac w google i tam sie znajdzie poprawna forme. Zwykle lenistwo i tyle. Jak mozna napisac cos takiego jak ” w brew”??? Co cos ci sie stalo w brew, czy co?

  6. Tak wiele osób pisało o korekcie, a więc pozwolę sobie na niewielką pomoc przy ogarnięciu choćby przecinków. 😉
    „Język Polski- nauka naszego ojczystego języka oparta jest przede wszystkim na czytaniu lektur i nauki gramatyki. W mojej karierze uczniowskiej książek obowiązkowych przeczytałem trochę[,]lecz niektórej jedynie pobieżnie[,] gdyż z samych lekcji i notatek do zeszytu mogłem napisać całkiem dobre wypracowanie (wydaje mi się[,] że jest to zasługa mojej nauczycielki[,] o której swoją drogą złego słowa nie mogę powiedzieć)[,] więc oceny mogłem mieć przyzwoite przy minimalnym wysiłku[,] ale nie każdy w Polsce ma tyle szczęścia […]. Z kolei nauka gramatyki jest trochę działem ścisłym[,] bo polega na wykuciu reguł i umiejętności ich zastosowania[,] więc dla matematyków ok[,] ale dla humanistów lubiących czytać książki męczarnia.
    Historia- czyli rozszerzona powtórka z klas 5-6 (bo nauka w klasie 4 to przelecenie historii najbardziej ogólnie) w brew pozorom średnia ilość dat[,] lecz połowa niekoniecznych[,] a brak niektórych bardzo ważnych. W podręcznikach nie da się jasno odnaleźć związków przyczynowa skutkowych[,] które są najważniejsze w nauce historii. Kolejną rzeczą to zbyt wiele niepotrzebnych informacji o epokach[,] czyli sztuka, moda, architektura, literatura (trzy pierwsze nauczane na lekcji plastyki w kl.I a ostatnia przed omawianiem książek z nowej epoki na j.polskim).
    Język Angielski- potrzebny w życiu[,] lecz źle nauczany w polskiej szkole. Jego nauka opiera się na wyuczeniu regułek gramatycznych i podstawieniu w konkretnym przykładzie słów[,] których często w ogóle nie znasz[,] bo uczenie się ich polega na wykuci masy niepotrzebnych do komunikacji międzyludzkiej i utopieniu w niej[,] których ci brakuje w rozmowie za granicą[,] a np[.] wiesz[,] że paletka to bat[,] a siatka to net. Poza tym brak rozmowy z uczniem po angielsku[,] a jak już się taka trafia[,] nie polega ona na zrozumieniu[,] lecz wytknięci błędów gramatycznych.
    Język (drugi) Niemiecki- po trzech latach nauki nie umiem się przedstawić i powiedzieć cokolwiek[,] bo tu znowu pojawia się omawiana wyżej gramatyka[,] więc na tym skończę.
    Matematyka- o poziomie do ukończenia gimnazjum wystarczy powiedzieć tyle [-] żenujący (tutaj przytoczę historię z mojej lekcji matematyki)[.] czerwiec wszyscy którym groziła poprawka jakimś cudem zdali[,] lecz[,] żeby nie siedzieć i nie gapić się na siebie[,] nauczycielka stwierdziła[,] że ci co zdali poprawkę[,] żeby się trochę pomęczyli[,] mają robić zadania na tablicy, treść podyktowała[,] dała mazak i rób. Czeka chwilę[,] a ten ani nie drgął[,] a więc się pyta[,] o co chodzi[,] przecież to jest zwykły prostokąt[,] trzeba obliczyć jego pole, on [jakiś cudzysłów, czy coś] na to ale jak?, w odpowiedzi usłyszał podstawowym wzorem czyli…, nastała cisza gościu tak się zastanawia i mówi [cudzysłów chociażby]2a razy b podzielone przez 4, nauczycielka usiadł[a][,] złapała się za głowę i mówi zwykłym w wzorem, podstawowym, KSIĄŻKOWYM, a on na to czyli jakim? Później przychodzi do mnożenia[,] a ten na palcach liczy[,] ile to jest 6 razy 8[,] SZOK. Tak się kończy odgórne polecenie dyrektora[,] że każdy w 3 klasie ma zdać.
    Fizyka- czyli uczenie się głownie regułek, praw i zasad[,] które są konieczne do życia[,] ale nie uczenie jak je zastosować, np. uczenie[,] że bloczek ruchomy powoduje 2 krotny zysk na sile[,] ale brak tego[,] że za jego pomocą, bez użycia wyciągarki można wydostać samochód z zaspy. Kolejną sprawą jest pytanie się o reguły na sprawdzianie[,] a nie dawanie do rozwiązania zadań z ich zastosowaniem.
    Geografia- czyli to sławne już wkuwanie lewobrzeżnych dopływów Wisły a brak nauki umiejętności korzystania z danych w atlasach, mapach do tego stopnia[,] że po podaniu mapy surowcowej,przemysłowej i gruntowej polski[.] wielka część klasy nie umie opisać na czym opiera się gospodarka danego regionu.
    Religia- zazwyczaj prowadzona przez „nawiedzoną” katechetkę[,] która u mnie w klasie swoim zachowaniem i robieniem sprawdzianów z tego[,] co wydaje się jej[,] że dyktuje do zeszytu (tak na prawdę w zasadzie nikt nie pisze) do wiary zniechęciła całą moją klasę do tego stopnia[,] że zagroziliśmy wypisaniem się z tych lekcji zaraz po bierzmowaniu.
    Zajęcia artystyczne- u mnie tak się złożyło[,] że były zawsze przed matematyką[,] więc w połączeniu z mało ambitną nauczycielką wszyscy albo się uczyli[,] albo robili zadania[,] albo rozmawiali.
    Informatyka- w zasadzie to samo[,] co powyżej[,] ale dostęp do komputera rozszerzał możliwości działania[.]
    Edukacja dla bezpieczeństwa (EdB)- moim zdaniem powinno się to nazywać w skrócie RKO[,] bo to swoją drogą bardzo potrzebne było powtarzane do znudzenia”.
    Innych błędów, choć troszkę też ich jest, już się nie czepiałam, nie wiem, czy starczyłoby znaków. Szybko, ładnie, darmowo, ażeby więcej nie marudzili. 🙂

  7. Jeżeli chodzi o angielski to w pełni się muszę zgodzić. Mój nauczyciel od angielskiego miał mniejszą wiedzę o angielskim od nas. Jedyne co robiliśmy to wbijanie na pamięć tłumaczeń i zapamiętywanie dialogów.
    Wiele więcej się nauczyłem na korepetycjach. Z matematyką tak jest ,że jedni albo są geniuszami albo debilami do potęgi. Więc to nie tylko u ciebie tak jest ,że zdarzają się ,,Orły” które nie potrafią zrobić podstawowych rzeczy. Najgorsze jest (co widziałem po mojej klasie) ,że nasza edukacja uczy wiele osób ściągać i zapamiętywać ,a kiedy przychodzi co do rozumowania logicznego ,które wykracza po za nauczony schemat to ,,uczniowie” się łamią i wtedy naprawdę widać kto co rozumie. Wystarczy zobaczyć na Egzamin gimnazjalny z języka angielskiego. Był to według mnie egzamin nastawiony na tematy przydatne w życiu takie jak rozumienie tekstu czy krótkie rozmowy no i oczywiście ukochany e-mail niby banalny ale jestem pewien że jego pisanie przyda mi się w życiu. Tak czy siak na takich egzaminach wychodzą kwiatki gdzie uczeń ,który ma 4 na koniec roku bo ,,gra w cs’a i się spóźnia na lekcje” ma 100% z egzaminu (autentyczny przypadek mojego kolegi) a koleżanka ,,Kujonka” ,która ma 5 wstydzi się swojego wyniku. Dzieje się tak ,że podstawa programowa jest nie dopasowana a także przez nauczycieli ,którzy zaniedbują swoje obowiązki.

  8. A teraz moja ocena powyższych punktów, z perspektywy mojego pobyto w gimnazjum:
    1.) J.Polski – opracowania bły zwyczajnie koniecznością, nikt nie miał czasu (przy pozostałych przedmiotach) na czytanie lektur.
    2.) Historia – zgadzam się, za dużo niepotrzebnej sztuki i architektury, same suche fakty bez żadnej przyczynowości. Ale najważniejszym problemem jest zatrzymanie się na pierwszej wojnie światowej. O drugiej wojnie było tyle co kot napłakał, a o okresie PRL zupełnie nic, a to są przecież NAJWAŻNIEJSZE okresy, aby zrozumieć współczesność. W liceum było tak samo, chyba w każdej szkole jest to samo.
    3.) j.angielski – z tego akurat zawsze byłem dobry, ALE NIE DZIĘKI moim nauczycielom, tylko telewizji oraz Internetowi.
    4.) drugi język – ja nie miałem w gimnazjum, dopiero w liceum (też niemiecki) i nic z niego nie pamiętam. Czy im się wydawało, że w 3 lata przerobimy tyle niemieckiego, co 12 lat angielskiego?
    5.) matma – wszyscy znani mi matematycy mają jakiś kompleks wyższości, nie rozumiejący że do bycia nauczycielem nie wystarczy sama wiedza, potrzeba też umieć ją przekazywać. Oni tego nie umieli.
    …ale zaraz, naprawdę chcesz mi powiedzieć, że uczeń gimnazjum nie umiał obliczyć pola prostokąta? Sorry, ale w tym przypadku, to już chłopak sam winien, że głupi. A tabliczkę mnożenia, to znaliśmy już w podstawówce, nawet w zerówce niektórzy uczyli się jej na ochotnika.
    6 i 7.) fizyka & geografia – nie mam nic do dodania
    8.) religia – katechetkę to miałem tylko w podstawówce, dalej miałem szczęście trafić na spoko księży (takich co umieją dogadać się z młodzieżą), więc tu nie mam za bardzo na co narzekać.
    9.) zajęcia artystyczne – wszyscy to generalnie olewaliśmy. Natomiast pozwolę się cofnąć do podstawówki i niepotrzebnych lekcji gry na flecie (bardzo przydatna umiejętność w życiu, czyż nie?) Nie rozumiem czemu w ogóle zajęcia artystyczne są obowiązkowe? O Chopinie, czy Matejce można napomknąć na historii, zaś po co nam znać poszczególne style w malarstwie, czy architekturze?
    10.) powiem krótko, wszelkie przydatne informacje dotyczące obsługi komputera musiałem zdobywać sam.
    11.) Edukacja dla bezpieczeństwa (EdB) – …a co to takiego? My tego nie mieliśmy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here