Nie znam cię, prezydencie! – polityka po alpejsku

3
398
źródło: liberte.pl

Nie znam cię, prezydencie!
– polityka po alpejsku

Choć jest to artykuł napisany w 2007 roku z przyjemnością go odgrzewam, bo jest jeszcze bardziej aktualny aniżeli wcześniej. Myślę, że w kontekście obecnych politycznych cyrków na naszej polskiej arenie politycznej da Wam wiele do myślenia. Mam nadzieję, że poniższy tekst zainspiruje do dobrej zmiany w praktyce, a nie tylko w teorii.

***

Parlamentarzyści dojeżdżają do pracy rowerami, a prezydenci jeżdżą pociągami, drugą klasą… To nie sen. To szwajcarska rzeczywistość. Politycy mają tak ograniczoną władzę, że często nawet nie warto znać ich nazwisk.

Jak na tą porę dnia to było jeszcze dość sporo pustych miejsc. Siedziałem pod oknem. Lubię patrzeć na góry i na spokój, który emanuje z ich zaśnieżonych szczytów… Pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji. Przez cztery minuty obserwowałem bez pośpiechu wsiadających podróżnych.

– „C’est libre?” – spytał ktoś.

Wyrwany z przyjemnej zadumy, szybko odwróciłem głowę. Spotkałem serdeczny uśmiech i miłe oczy uprzejmie pytające o wolne miejsce. Szybko odparłem, że oczywiście można się przysiąść. Chwilę przyglądałem się mojemu współtowarzyszowi podróży. Kogoś mi przypominał, nie wiedziałem tylko kogo, Byłem pewien, że już kiedyś widziałem tę twarz w gazetach. Jednak ze względu na mój toporny francuski nie odważyłem się zagadnąć i wybadać, kim jest mój tajemniczy sąsiad. Starszy Pan wyjął gazetę, a ja powróciłem do podziwiania krajobrazu… Tak oto przegapiłem okazję na rozmowę z Prezydentem Szwajcarii.

Zupełnie nieświadomie spędziłem kilkadziesiąt minut z Josephem Deiss’em ówczesnym Prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej. Czy znacie to nazwisko? Czy kojarzą się Wam z kimś takie osoby jak Samuel Schmid, Moritz Leuenberger, Micheline Calmy-Rey? Podejrzewam, że są Wam one równie obce jak mnie przed kilkoma laty. A są to w kolejności urzędowania Głowy Państwa Szwajcarskiego. Dlaczego jednak nie są znani? Dlaczego nie mówi się o nich?

Choć przez tutejsze banki przelewają się ogromne sumy pieniędzy, wielkie międzynarodowe Koncerny tu płacą podatki, a wiele światowych decyzji jest podejmowanych właśnie u Helwetów, to nie mamy zielonego pojęcia, kto rządzi tym krajem! Szczerze mówiąc, nawet wielu Szwajcarów musi się chwile zastanowić nad nazwiskiem aktualnego Prezydenta. I wiecie co? To jest właśnie najpiękniejsze!

 

Demokracja bezpośrednia

Politycy mają tak ograniczoną władzę, że często nawet nie warto znać ich nazwisk Każdą ustawę uchwaloną przez parlament, można przecież odrzucić za pomocą referendum. Jeśli ustawa nie dotyczy zmian konstytucyjnych to wystarczy zebrać jedynie 50 tyś podpisów w przeciągu 100 dni. W przypadku zmian konstytucyjnych ustawa musi zostać zatwierdzona przez obywateli poprzez referendum (tzw. referendum obowiązkowe). W takim systemie, gdzie decyzje „rządzących” nie są ostateczne, korupcja nie ma większego sensu. Tym bardziej, że istnieje jeszcze jeden mechanizm szwajcarskiej demokracji bezpośredniej, który może narobić wiele zamieszania w rachubach polityków. Jest nim inicjatywa społeczna. Aby wylansować referendum dotyczącego konkretnej inicjatywy wystarczy zebrać 100 tyś. podpisów w przeciągu dwóch lat. To gwarantuje, że decyzje podejmuje zawsze obywatel i to właśnie on ma ostateczny, decydujący głos. Dlatego nic w tym nadzwyczajnego, jeśli nazwiska sprawujących najważniejsze urzędy w państwie są mało istotne. Takie są zalety demokracji bezpośredniej.

Politycy

 

Pewnie się zastanawiacie, jak to możliwe, że spotkałem prezydenta Szwajcarii w pociągu? To jest jedna z wielu ciekawostek tego małego alpejskiego kraju. Pełna szwajcarska demokracja bezpośrednia odbiera prawie zupełnie władzę „rządzącym”, a co za tym idzie degraduje zawód „polityk” do rangi mniej lub bardziej pospolitego zawodu. Parlament u Helwetów jest najtańszym parlamentem w Europie. Jak to kiedyś zabawnie sformułowali dziennikarze szwajcarskiego radia DRS(*): „tańszy niż bilet do kina, a często dostarcza więcej zabawy. Szwajcarski parlament kosztuje pojedynczego obywatela około ośmiu franków na rok. (…)” Chyba na całym świecie politycy mają taką właściwość, że dostarczają swoim wyborcom wielu niezapomnianych wrażeń. W Szwajcarii oczywiście nie jest inaczej. Nigdzie nie ma bowiem ludzi doskonałych, jednak tutaj nie kasują oni horrendalnych „diet”, nie mają służbowych samochodów, domów, „borówek” (urzędników BOR) etc… Miesięczna pensja parlamentarzysty jest o około 50% większa od średniej krajowej, ale mniejsza niż trzykrotność minimalnego wynagrodzenia. Według polskich realiów nasz polityk zarabiałby mniej niż 4tys zł, licząc według średniej krajowej, lub też mniej niż 2800 zł licząc według minimalnego wynagrodzenia. Jest, więc rzeczą zupełnie normalną, że politycy, nawet ci najbardziej znani, dojeżdżają do pracy tramwajem, robią zakupy w supermarketach i chodzą swobodnie po ulicach nie wiedząc, kto to jest bodyguard i nie obawiając się o własne życie. Nikt przecież im nie zagraża, są jedynie urzędnikami i wypełniają swoje funkcje mniej lub bardziej starannie, jak każdy inny pracownik.

Czy jest możliwe, aby w Polsce nasi deputowani mogli chodzić bezpiecznie po ulicach, jeździć spokojnie tramwajami i autobusami? Być może istnieje jakiś sposób, aby zapewnić takie bezpieczeństwo naszej elicie politycznej? Myślicie, że można brać przykład z tej malowniczej alpejskiej Krainy?

*http://switchboard.real.com/player/email.html?PV=6.0.12&&title=Echo%20der%20Zeit&link=http%3A%2F%2Faudio.drs.ch%2Framgen%2Fdrs1%2Fechoderzeit%2Fechoderzeit2007%5F05%5F09%5F18%5F00%5Fstart2821%5F8.smi%3Fembed LUB http://pod.drs.ch/mp3/echoderzeit/echoderzeit_20070509.mp3 (09.05.2007)

Źródła zdjęć:

Flaga Szwajcarii: https://pixabay.com/p-1282508 – Pixabay License Free for commercial use, No attribution required

Artykuł został opublikowany na:

========================================================

Niniejszy materiał stanowi twórczość czytelnika. Redakcja w imię pluralizmu i obiektywizmu publikuje treści czytelników niezależnie od tego czy się z nimi zgadza czy nie, a ocenę pozostawia czytającym.

========================================================

3 KOMENTARZE

  1. Sposób na zapewnienie naszej elicie politycznej bezpieczeństwa? Przecież oni sami sobie nagrabili, sami sobie są winni, że ludzie ich nie lubią. I sami podpuszczają ludzi na swoich przeciwników. A w Szwajcarii nie ma tych wszystkich polskich patologii, więc ichni politycy nie muszą obawiać się ludu.

  2. Co do takiego systemu w Polsce to sądze że nasi obywatele są jeszcze za głupi co widać po ich wyborach. Polsce przydałby się jakiś monarcha dziedziczny który zadbałby o własny kraj jak dobry przedsiębiorca o własną firmę.

    • A na jakiej podstawie uważasz, że Polacy są za „jeszcze za głupi”?
      1. dlaczego za głupi?
      2. skoro „jeszcze”, to kiedy już nie będą?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here