Co z naszym językiem? //MPW #2//

2
210
(Źródło obrazka: www.pexels.com)

Młody Punkt Widzenia – felieton #2

Co z naszym językiem?

Na samym początku pragnę zauważyć, że nie jestem polonistą ani żadnym wielkim znawcą naszego języka, dlatego za wszelkie błędy zawarte w tym artykule z góry przepraszam.

Pytanie na dziś brzmi: Co z naszym językiem? Nie oznacza to jednak bynajmniej, że nasza mowa przeżywa w mojej wizji kryzys, czy jest w złym stanie. Chodzi mi raczej o bezsensowność pisowni języka polskiego, która między innymi utrudnia jego naukę obcokrajowcom i zabiera młodym uczniom cenny czas. A ten mógłby być przeznaczony na skrócenie nieco szkolnej opresji albo zastąpienie tej części „materiału, który należy przerobić” czymś bardziej pożytecznym. Zresztą, problem ortografii dotyka też przecież Polaków w późniejszym wieku.

Język polski zmieniał się sam na przestrzeni wieków pod każdym względem, ale przechodził w przeszłości też wiele sztucznych reform, z których ostatnie większe zostały wprowadzone w latach 70. XX wieku. Odgórna zmiana nauczanej i oficjalnej pisowni nie jest zatem kolejną mrzonką, nie dającą się ziścić. Wystarczą dobre chęci.

Najważniejszą przeszkodą polskiej pisowni do stania się prostą, której nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć, jest rozróżnienie takich samych głosek, spośród których część zapisujemy w jeden sposób, a część w drugi. Mówię o następujących literach:
– rz-ż,
– ch-h,
– ó-u.
Zdaję sobie sprawę, że ta różnica w pisowni nie jest przypadkowa i poza wyjątkami ma swoje wyjaśnienie, przykładowo historyczne. Nie zmienia to faktu, że jest ona kompletnie nikomu niepotrzebna. Słowo „żółw” przeczytamy dokładnie tak samo w wypadku zapisania go jako „rzułw”. Po co sobie utrudniać?

Ten problem występuje również w słowach, o których nie mieliście pojęcia, że są pisane w całkowicie bezsensowny sposób. Weźmy na przykład słowo „przecież”. Czytelniku, spróbuj je teraz wypowiedzieć na głos, dokładnie artykuując każdą głoskę zapisaną w nim.

Tak! Nie ma w tym słowie żadnego „ż/rz”, mimo że piszemy je z dwoma takimi! To słowo mogłoby być zapisane „pszeciesz” i nie zmieniłoby to niczego, poza ułatwieniem nauki jego pisowni. Ach, o ile prostszy mógłby być nasz język, gdyby wszystkie litery były czytane dokładnie takimi, jakie są.

Kolejne, rzadziej zauważane kwestie to końcówki wyrazów i spółgłoski zmiękczane przez „i”. Spróbuj, czytelniku, wypowiedzieć po kolei dwa słowa: „historia” i „Francja”. Właśnie tak – nie ma w tym przypadku żadnej różnicy między końcówkami „-ia” i „-ja”. Podobnie sprawa ma się ze zmiękczeniami spółgłosek. Czy słychać jakąkolwiek różnicę w pierwszej głosce wyrazów „ćma” i „ciasto”? Nie słychać. Dlaczego więc zapisujemy ją różnie?

Nasz język da się uprościć również na wiele innych sposobów. Jednym z nich mogłoby być na przykład zapisywanie każdego „ks” jako krótsze „x”. Takich zbędnych utrudnień mamy naprawdę mnóstwo. Niestety, ostatecznie pojawia się jeszcze jedno pytanie: Czy koszty opłacenia komisji, która stworzy i narzuci uproszczoną pisownię będą mniejsze od ewentualnych zysków z jej późniejszej przystępności? Cóż, w naszym kraju wszystko jest możliwe.

~Młody RS
** Zapraszam na swój fanpage na facebooku:
https://www.facebook.com/M%C5%82ody-RS-489090758149987/

Źródło:
(1) https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_ortografii_polskiej

========================================================

Niniejszy materiał stanowi twórczość czytelnika. Redakcja w imię pluralizmu i obiektywizmu publikuje treści czytelników niezależnie od tego czy się z nimi zgadza czy nie, a ocenę pozostawia czytającym.

========================================================

2 KOMENTARZE

  1. Mam nadzieję, że polski język jednak przetrwa i nie wyprze go mało precyzyjny angielski.
    Co do upraszczania pisowni. To, że pospolity człowiek nie widzi różnicy nie znaczy, że jej tam nie ma. Wystarczy w sposób elementarny zainteresować się poprawną dykcją, aby spostrzec, że różnice są wyraźne.
    Fakt można by uprościć część pisowni, ale bez przesady! Niedługo ktoś może dojść do wniosku, że jeżeli większość Polaków co trzecie słowo używa słowa na k… to niech przestanie być wulgaryzmem. Przecież i tak wszyscy go używają. Ręce opadają jak czytam takie „przemyślenia” laika.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here