Jak wywiązać się z chrześcijańskiego obowiązku „idźcie i głoście” zachowując tolerancję dla przekonań innych ludzi?

1
5451
Źródło: Fakt

Zgodnie z tym co przekazał nam Zbawiciel w 15 wersecie 16 rozdziału Ewangelii wg św. Marka jako Jego wyznawcy winniśmy iść na cały świat, aby głosić Dobrą Nowinę, lecz jak się z tego chrześcijańskiego obowiązku wywiązać zachowując kulturę społecznego współżycia, tolerancję dla przekonań innych ludzi i zwykłą, ludzką przyzwoitość?

Zanim przejdę do sposobów, przedstawię podstawowe zasady, którymi wg mnie należy się kierować przy głoszeniu Słowa Bożego ludziom przy zachowaniu kultury społecznego współżycia i tolerancji dla przekonań innych ludzi. Po pierwsze: należy respektować konstytucyjną wolność sumienia i wyznania. Oznacza to, że w głoszeniu Ewangelii nie wolno stosować przymusu, presji, psychomanipulacji czy skłonności do prozelityzmu (bo to nielegalne), nie powinno się tego robić także dlatego, że prawdziwa wiara wywodzi się tylko ze świadomego i dobrowolnego wyboru, a nie przymusu. Po drugie: należy zrozumieć, że ewangelizacja to nie jest sprawa oczywista, samo przyjście do niewierzących(ego) i opowiedzenie im o Chrystusie (niestety) nie zrobi z nich wierzących chrześcijan (przekonał się o tym już św. Paweł, kiedy poszedł do Greków i w Atenach zaczął mówić im o zmartwychwstaniu. Dla Greków, którzy cenili sobie filozofię, jakieś spójne myślenie, to było nieracjonalne. Nie byli gotowi przyjąć przepowiadania Pawła. I to wcale nie była ich wina. Dla nich to było coś kompletnie obcego i niezrozumiałego.). Tak więc zanim zacznie się nauczać kogoś o Jezusie, trzeba najpierw nauczyć się tego, kogo chce się nauczać. Po trzecie (i ostatnie): warto mieć za wzór Papieża Franciszka, który ma (zresztą tak jak duża część reszty jezuitów) bardzo mądre podejście do współczesnego świata i współczesnego człowieka: on chce słuchać, chce poznać myślenie, chce zrozumieć, wejść w autentyczny dialog, a nie narzucić swojego. Te zasady można podsumować jednym, krótkim zdaniem: można światu wykrzyczeć Ewangelię w twarz, ale to nie przybliży świata do Ewangelii, lecz wręcz przeciwnie.

Teraz przejdę do sposobów głoszenia Dobrej Nowiny. Pierwszym jaki przedstawię jest jej rozpowszechnianie za pomocą własnego zachowania: miłością i szacunkiem do innych ludzi czy pomocą. Nasze zachowanie i uczynki są przykładem dla innych. Warto pokazać, że dzięki Ewangelii z dnia na dzień stajemy się coraz lepsi. Drugim (wymagającym trochę więcej wysiłku, ale czy to ważne w tak ważnej sprawie jaką jest zbawienie?) jest szerzenie Słowa Bożego publicznie i po domach – tak jak to czynił Pan Jezus czy chociażby Apostoł Paweł. Do tego sposobu potrzebujemy dwie rzeczy: Biblię i własne doświadczenie. Oprócz tego nie możemy się obejść także bez argumentów oraz (co najważniejsze) Ducha, który jest w stanie dać nam odwagę, by iść do świata i mówić do świata. Trzecim sposobem, trafiającym raczej do ludzi młodych, jest muzyka i spotkania towarzyskie. Przykład głoszenia przez muzykę jest np. bardzo popularny wśród (wierzącej) młodzieży rap chrześcijański, tacy artyści jak Tau czy ks. Jakub Bartczak trafiają do bardzo dużej ilości osób poprzez piosenki, które publikują w internecie. Natomiast wzorem spotkania towarzyskiego mogą być np. Światowe Dni Młodzieży czy Lednica 2000. Nieszczęśliwi, niewierzący ludzie widząc jak wierzący radują się w Imię Pana mogą chcieć Go poznać, przez co się nawrócą.

Autor: Adrian Orłów

========================================================

Niniejszy materiał stanowi twórczość czytelnika. Redakcja w imię pluralizmu i obiektywizmu publikuje treści czytelników niezależnie od tego czy się z nimi zgadza czy nie, a ocenę pozostawia czytającym.

========================================================

1 KOMENTARZ

  1. Nie sądzę żeby Papież Franciszek był dobrym wzorem. Dialog, dialogiem ale przede wszystkim trzeba nazywać sprawy po imieniu. Wydaje mi się, że w naszej wierze nie ma miejsca na kompromisy, które Franciszek próbuje wprowadzić. Albo coś jest grzechem albo nie, mam tu na myśli np. Jego podejście do homoseksualistów i innych… obco nam kulturowych przybyszów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here