Katastrofa UFO w Gdyni

8
2436
Źródło: kosmos-ufo.blog.onet.pl/

W środę, 21 stycznia 1959 r. około godziny 6 rano nad wzburzonym morzem
pojawił się błysk światła, a pracownicy gdyńskiego portu spostrzegli obiekt, który
spadał wprost do Bałtyku. Czy było to UFO?

Choć od całego zajścia minęło 58 lat, to dyskusja o tym co tak naprawdę
stało się w Gdyni nadal trwa. Jedni są przekonani, że był to niezidentyfikowany obiekt latający,
drudzy natomiast twierdzą, że był to amerykański satelita szpiegowski, który
po wyłowieniu przez KGB został wywieziony do ZSRR.

Dwa dni po całym incydencie Włodzimierz i Jadwiga Płonczkier, zadzwonili
do ówczesnej redakcji o nazwie ” Wieczoru Wybrzeża ” aby opowiedzieć
o tym co widzieli na niebie tuż przed katastrofą. Twierdzili oni, że
o godzinie 6 nad ranem dostrzegli zbliżający się od północnego zachodu
talerz o kolorze pomarańczowym. Zwisał on nad miastem przez kilkanaście
sekund. Tydzień po całym wydarzeniu pojawił się artykuł o nazwie
” Portowcy opowiadają o tajemniczym przedmiocie ” jak informowała
redakcja: „Pierwszym, który oficjalnie zgłosił w Kancelarii Miejskiej MO swoje spostrzeżenia, był pracownik portu, Jan Blok. ”

– Ja i pięciu moich kolegów pracowaliśmy w tym czasie w ładowni
(…) Ten dźwięk przypominał raczej zgrzyt, powstały na skutek tarcia
metali. – Dźwigowy Władysław Kuczyński dodał, że „coś” było długości
około metra, raczej półkoliste niż okrągłe, najpierw różowe, później
coraz bardziej czerwieniejące. Woda wytrysła na wysokość 1,5 metra.”

Po zainteresowaniu się służb w gazetach przestały ukazywać artykuły
związane z tajemniczym zajściem.

Istnieje jeszcze jeden element całej historii, o którym warto wspomnieć.
Podobno kilka dni po rzekomej katastrofie strażnicy portowi znaleźli
na plaży dziwną istotę, którą przetransportowano do „szpitala uniwersyteckiego”.
Szpitał miał zostać zamknięty oraz otoczony przez służby bezpieczeństwa.
Ponoć istota zmarła gdy lekarze zdjęli z jej ręki dziwną bransoletę, a ciało
zostało wywiezione do ZSRR.

Być może prawdy o tym co wydarzyło się w Gdyni nigdy się nie dowiemy.
Jednak jedno jest pewne – w 1959 roku coś wpadło do Bałtyku…

8 KOMENTARZE

  1. To prawdopodobnie Amerykanie. Latajce spodki testowali juz Niemcy podczas II wojny swiatowej. W czaszach Zimnej Wojny szpiegowanie bylo normalne. Gdyby wydarzenia mialy miejsce np. w srodkowej Polsce, wtedy byloby to nadzwyczajne, ale przy granicy panstwowej, zwlaszcza zewnetrznej Bloku Wschodniego nic to niezwyklego.

  2. Dajcie już sobie spokój z tym całym nieszczęsnym UFO. Jeśli jesteście poważnymi ludźmi, wierzącymi w Boga, nie powinniście się zajmować takimi pierdołami. Zresztą ostatnio zauważyłam, że komuś celowo zależy na tym, by robić ludziom sieczkę z mózgu. Pytanie tylko po co? Za chwilę matołki – zamiast do Boga, będą się modlić do UFO.

  3. Katastrofa w Gdyni macie wszyscy racje to był satelita ale raczej radziecki prawdopodobnie z serii Kopernik satelity te robiły zdjęcia hd na błonach fotograficznych o przekątnej ponad metr duże pojemniki z filmami musiały jakoś wrócić na ziemie nie będąc przechwycone przez wroga i pozostać tajne. Amerykańskie pojemniki zostawały przechwytywane w powietrzu przez specjalne samoloty, radzieckie lądowały na ziemi, na terytorium Układu Warszawskiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here